RSS
niedziela, 26 listopada 2006
#18. Stało się!

Odpowiedzieli Mu Żydzi:
Nie chcemy Cię kamienować
za dobry czyn, ale za bluźnierstwo,
za to, że Ty będąc człowiekiem
uważasz siebie za Boga.

Odpowiedział im Jezus:
Czyż nie napisano w waszym Prawie:
Ja rzekłem: Bogami jesteście?
Jeżeli /Pismo/ nazywa bogami tych,
do których skierowano słowo Boże
- a Pisma nie można odrzucić
(Jn 10:33-35)

Mam świadomość, że treści zamieszczone dalej dla wielu osób będą wysoce kontrowersyjne. W moim przekonaniu, do przedstawionych dalej wniosków prowadzi logiczne odczytywanie Nauki Jezusa, której dopełnieniem jest Apokalipsa. Tym, którzy ten wpis będą uważać jako bluźnierstwo proponuję przeczytać Apokalipsę - od początku ...aż do skutku.

Celem tego wpisu jest próba udzielenia odpowiedzi na odwieczne pytanie:
Kim jesteśmy?

Dziedzictwem Nauki Jezusa jest przekazanie nam, że jesteśmy Dziećmi Bożymi, a Bóg w swojej miłości przekazał nam wszystko:

Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą. (Mt 7:9-11)

Jezus w powyższych słowach mówi, że Bóg Ojciec w swojej Doskonałej Miłości przerasta naszą, ludzką miłość. Czy ty, Czytelniku, dążyłbyś do tego, by twoje dziecko urodziło się ślepe? A gdyby się tak stało, czy nie starałbyś się jak najszybciej „otworzyć mu oczy”.

Większość rodziców w minione „święto zmarłych” oprowadzała swoje dzieci pokazując im groby przodków: „tu leży twój dziadek, a tu pradziadek” (przy okazji, niestety, odprawiając czary nad grobami). Nikt nie stara się ukryć przed swoimi dziećmi ich korzeni. Ludzkość całą swoją wiedzę o swoim jestestwie musiała wydrzeć „Bogu”, w wielkim wysiłku przez tysiąclecia.

Dlaczego nasz „Ojciec” się przed nami „ukrywa”?
Odpowiedzi udzielił już dawno temu Jezus (patrz wpis #10).
Bo nasz „Ojciec” ma „coś” do ukrycia!
Bo naszym „Ojcem” jest Diabeł.

Kim zatem jesteśmy?
Tylko lęk przed bluźnierstwem powstrzymuje nas od odpowiedzi.

Punktem wyjścia do dalszych rozważań są poniższe słowa Jezusa:
Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie. (Jn 4:1-24)
Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. (Jn 6:63)

Czyli naszą Istotą jest Duch.
Duch (dusza) jest niecielesną częścią naszego jestestwa, która mówi nam „Ja Jestem” - to nasza świadomość swojego istnienia. Sama świadomość swojego istnienia nie wystarcza, aby udzielić odpowiedzi na powyższe pytanie.

Tej odpowiedzi Jezus udziela nam jednoznacznie w swoich słowach do Kościołów, oraz w innych częściach Apokalipsy:

Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów.
Zwycięzcy dam spożyć owoc z drzewa życia, które jest w raju Boga. (Ap 2:7) Zwycięzcy śmierć druga na pewno nie wyrządzi szkody. (Ap 2:11) Zwycięzcy dam manny ukrytej i dam mu biały kamyk, a na kamyku wypisane imię nowe, którego nikt nie zna oprócz tego, kto [je] otrzymuje. (Ap 2:17) A zwycięzcy i temu, co czynów mych strzeże do końca, dam władzę nad poganami, a rózgą żelazną będzie ich pasł: jak naczynie gliniane będą rozbici - jak i Ja to wziąłem od mojego Ojca - i dam mu gwiazdę poranną. (Ap 2:26-28) Zwycięzcę uczynię filarem w świątyni Boga mojego i już nie wyjdzie na zewnątrz. I na nim imię Boga mojego napiszę i imię miasta Boga mojego, Nowego Jeruzalem, co z nieba zstępuje od mego Boga, i moje nowe imię. (Ap 3:12) Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie. (Ap 3:21)

W powyższych słowach Jezus daje nam do zrozumienia, że jesteśmy Bogami, a w swojej istocie jesteśmy identyczni oraz równi naszemu Ojcu. Nie wyklucza to, że winniśmy Mu „pokłon”, bo jest Panem Panów i Królem Królów, bo miarą Boskości jest wielkość naszej posługi wobec naszych bliźnich. Temat ten spróbuję rozwinąć w jednym z następnych wpisów.

Jezus jako pierwszy śmiertelnie ranił największą głowę Smoka (Pychę), która mówi: „Jam jest twój Bóg”. Cytowane jako motto słowa Jezusa z pewnością wywołały poruszenie w obozie Bestii: „Powiedział, że jest Bogiem, więc przerobimy go na „Boga”. I przerobiono. Przerobiono go na „Boga”, któremu wszyscy „oddają cześć we dnie i w nocy”. Wbrew Jego rzeczywistym intencjom.

Bo Bestiom jest wszystko jedno, w co wierzysz – czy w Słońce (wielokrotnie wymienione w Apokalipsie, jako symbol czczonego bóstwa), czy w święte drzewo, czy w święte krowy, czy w obraz Jezusa (Bestii). Dla Bestii ważne jest to, aby ludzie czcili posągi (obrazy) i uprawiali czary. Taki był m.in. cel posłania „Drugiego Jezusa”.

Obecny czas charakteryzuje znajomość 6-ciu pieczęci. Odzwierciedleniem tego jest opis chrześcijańskiego „nieba”, zamieszczony w Apokalipsie pomiędzy otwarciem 6-tej, a 7-mej pieczęci.

Nowe Jeruzalem powstanie dopiero po „otwarciu” przez ludzkość (w „morzu”) 7-mej pieczęci. Jezus otworzył 7-mą pieczęć „tam” – „dał mu Bóg” (Ap 1:1). Dla nas Jezus (poprzez Anioła) przekazuje 7-mą pieczęć w Apokalipsie w formie „odpieczętowanej”:
Dalej powiedział do mnie: Nie kładź pieczęci na słowa proroctwa tej księgi, bo chwila jest bliska. (Ap 22:10)

Naszym zadaniem jest jedynie odczytanie Jego Proroctwa:
Błogosławiony, który odczytuje, i którzy słuchają słów Proroctwa, a strzegą tego, co w nim napisane, bo chwila jest bliska. (Ap 1:3)

To odczytując Apokalipsę dowiadujemy się, że władza „Pana Tego Świata” sięga dalej, poza nasz materialny świat. Zasadnicza różnica między obecnym „niebem”, a Nowym Jeruzalem polega na tym, że w obecnym „niebie” panuje hierarchia „Panów”, rozciągająca się aż do naszego, materialnego świata.

Zupełnie inaczej będzie w Nowym Jeruzalem:
I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni jego ludem, a On będzie „BOGIEM Z NIMI”. (Ap 21:3)

Nie będzie Bogiem „nad nimi”, ale „BOGIEM Z NIMI”.
Między jednym, a drugim niebem zionie przepaść, jak między monarchią, a demokracją. Nasz Ojciec traktuje nas jako Podmiot. Każdy sam w sobie stanowi niezależny byt. Nie jesteś częścią Boga, jesteś Bogiem sam w sobie.
Niezależnym, samodzielnym, odrębnym!

Pochodną tego jest pewien szczególny typ „wiary”, który można nazwać „ateizmem duchowym”.
Ta „wiara” zakłada, że istotą człowieka jest Duch, nad którym NIE istnieje Duch wyższego rzędu. Oznacza to odrzucenie wszelkich praktyk religijnych i innych czarów. Sądzę, że do takiej „wiary” nie można dotrzeć samodzielnie będąc w mocy „Pana tego świata”, a jednocześnie odrzucając doświadczenia wszystkich pokoleń.

Powyższy wywód może budzić autoironię, kiedy spojrzymy w lustro i uświadomimy sobie całą naszą ludzką ułomność.
Kto i po co dał nam ciało?

Wiele przemawia za tym, że to „Pan tego świata” zdegradował „swoich” poddanych do istot małpokształtnych. Ta degradacja (uwięzienie duszy) może mieć wymiar sprowadzania w „niebyt”. Taką wymowę ma poniższy fragment wspomnień M-T Benedict’a ze swojego pobytu w „zaświatach” (omówiony szerzej we wpisie #9):

Z tego, co widziałem, byłbym szczęśliwy, będąc atomem w tym Wszechświecie. Atomem. A być częścią Boga jako człowiek to... najwspanialsze błogosławieństwo.

Pełny tekst Benedict’a dostępny jest na stronie:
http://www.nautilus.org.pl/article.php?articlesid=362

Czy rzeczywiście „Panu tego świata” udało się uwięzić wiele dusz w materii martwej. Wyobraź sobie, że jesteś „atomem” ze swoją świadomością „Ja Jestem” i zastanawiasz się: kim jestem i co tutaj robię? Czy zadowoli cię odpowiedź: wiruję na wieki wieków, ku chwale mojego Pana?!!! Czy tak wygląda apokaliptyczne jezioro ognia i siarki?
To bardzo ważne pytanie.

„Degradacja dusz” może odbywać się „dobrowolnie” (za zgodą "upadłej" duszy), przyjmując karę za „swoje” czyny z poprzedniego wcielenia. Taką filozofię próbuje wdrożyć „twórca” Totalizmu, „Profesor” Pająk, wspomniany we wpisie #12, #13 i #14. Totalizm uznaje „duchowość” materii martwej, a każdy z nas jest „cegiełką” Boga wyższego rzędu. Elementem tej filozofii jest „karma”, jako narzędzie „sprawiedliwości” Bożej. Akceptacja „filozofii karmy” prowadzi do świadomości umysłu, który dopuszcza nieustanną degradację swojej duszy.

Czy istnieje Bóg w znaczeniu Absolutu, pierwotna przyczyna wszystkiego? Czy istnieje Bóg nieuchwytny nawet na poziomie duszy, który subtelnie i niedostrzegalnie wpływa na naszą rzeczywistość?
Możliwe, że tak.
Na obecnym, cielesnym poziomie naszego istnienia, powinniśmy raczej odrzucić takie poszukiwania. Z uwagi na istnienie „Pana tego świata”, poszukiwania takie mogą okazać się zgubne, a zwłaszcza zgubne może być dopatrywanie się śladów jawnej ingerencji Absolutu. Za takim zachowaniem, w moim odczuciu, przemawia Apokalipsa. Takie zachowanie wydaje się być uzasadnione również z punktu widzenia Absolutu (o ile taki istnieje).

Jeżeli przyjmiemy, że Bóg (Pierwszy Stwórca) przekazał wykonywanie sądu w ręce człowieka (Dzieci Bożych) (Jn 5:27; Ap 20:4; Ap 20:12), to musimy odrzucić niewidzialną, a zarazem „karcącą rękę boską”. Tym samym, za wszystkie plagi nawiedzające ziemię odpowiedzialny jest „Bóg”-Diabeł.

09:02, har_magedon
Link Dodaj komentarz »