RSS
wtorek, 08 stycznia 2008
#27. Eppur si muove (a jednak się kręci).

...i czynić będą znaki i cuda,
żeby wprowadzić w błąd,
jeśli to możliwe, wybranych.

Wy przeto uważajcie!
Wszystko wam przepowiedziałem.
(Mr 13:22-23; Mt 24:24-25)

Jest to zapowiedź nowego wpisu, który od dłuższego już czasu jest w trakcie przygotowania. Wymaga to dotarcia do wielu źródeł (w większości obcojęzycznych) oraz ich „przetrawienia”. Niemal wszystkie źródła są skażone, a większość z nich zawiera samą truciznę, na dodatek apetycznie zaserwowaną, stąd też konieczność czasochłonnego filtrowania i rozkodowywania zalewu informacji. Ponadto, dla osób zaglądających tutaj winien jestem informację, że ten blog nadal żyje.

Celem powstającego wpisu (in spe) jest dostarczenie większej liczby argumentów, że „Pan tego świata” jest Kłamcą i Zbójem. Przede wszystkim jednak, wobec narastającej propagandy materialistycznego ateizmu, aby przekonać czytelników, że ten Kłamca i Zbój rzeczywiście istnieje. Wszechobecne współczesne czary, jakich dostrzegam coraz więcej, umacniają mnie w przekonaniu co do poprawności wpisu #19 oraz #26. Mam nadzieję, że przynajmniej niektóre z wypunktowanych dalej „cudownych” zjawisk uda mi się w przyszłości szerzej rozwinąć.

Rewolucja naukowo-techniczna, której zawrotne tempo musi budzić zdumienie, odbywa się w warunkach nieustannie spadających na Ziemię wszelkich plag: głód, zarazy, wojny, rewolucje, trzęsienia ziemi, powodzie, pożary, itp. Świadczy to, że „Pan tego świata” bardzo się spieszy, świadom, że mało ma czasu (Ap 12:12). Celem tej rewolucji jest ponowne strącenie na ZIEMIĘ trzeciej części gwiazd (Ap 12:4), którymi są błogosławieństwo, cześć, chwała i moc. Innymi słowy, poległoby to na uczynieniu z ludzi „Bogów”, na wzór PROGRAMU działającego pod nadzorem SYSTEMU OPERACYJNEGO. W efekcie zrealizowania tego PLANU, „dzikusów” przerobiono by na „Bogów”, dobudowując jednocześnie nową cywilizację „dzikusów”, jak to miało miejsce w przypadku Adama i Ewy. Ten PLAN polegałby na odświeżeniu starego MODELU, w którym niepokorni „Bogowie” (ZIEMIA) byliby ZABIJANI i wrzucani w MORZE, czyli poprzez reinkarnację z wyczyszczoną pamięcią rodzili się wśród „dzikusów”. Z kolei, „obleczona w Słońce” oraz zdominowana przez synagogę Szatana cywilizacja „dzikusów” tak prowadziłaby ZABITYCH Baranków, aby można ich było z łatwością na nowo pożreć (Ap 12:4). Pożeranie Baranków polega na tym, że ponownie wpadają w objęcia „Boga”-Diabła. I tak w kółko i na wieki wieków. Wydaje się, że w przeszłości właśnie taka sytuacja miała miejsce. Nauka pozostawiona przez Jezusa uczyniła sytuację „Boga”-Diabła wysoce niepewną, co zmusiło go do przemodelowania „tego świata”.

Podwaliny pod obecną rewolucję naukowo-techniczną położyli niemal równocześnie, bo w okresie zaledwie jednego stulecia: Gutenberg, Kolumb, Kopernik, oraz mniej znany Vesalius (w zakresie anatomii człowieka). Obecnie w sieci internetowej dostępne są fotokopie wielu „białych kruków” z XV i XVI wieku. Trudno nie dostrzec kunsztu ówczesnych rzemieślników-drukarzy, a zamieszczone tam ryciny zadziwiają ostrością, głębią obrazu, a nierzadko też paletą barw.

Metodą walki z filozofią materializmu może być wskazywanie tzw. „współczesnych czarów”, poprzez ujawnianie braku spójności w fizykochemicznym opisie „tego świata” oraz występowanie tzw. „wyjątków potwierdzających regułę”.

Ponieważ krętactwo jest nadrzędnym atrybutem „Boga”-Diabła, wszystko co się kręci powinno budzić podejrzenie, a w szczególności, ciała nie będące bryłami sztywnymi wirujące w otoczeniu „niesztywnym”. Z pewnością należy tutaj tornado (trąba powietrzna), a zapewne także wiry morskie. W zjawiskach tych nie jest spełniona druga zasada dynamiki Newtona. Prawdziwym cudem jest żeglowanie „bajdewindem”, również sprzeczne z zasadą zachowania pędu. Kolejnym, ewidentnym czarem, jest akumulator samochodowy – ta magiczna skrzynka, którą można porównać do Arki Przymierza, powinna się samorzutnie rozładować, zwłaszcza, jak to ma miejsce w akumulatorze, kiedy ogniwa są połączone szeregowo.

Wiele wskazuje, że budowa ludzkiego ciała na przestrzeni wieków ulegała dynamicznym zmianom. Mam tu na myśli szereg prac, pisanych KODEM. Wymienić należy zwłaszcza odkrywcę krążenia krwi, Wiliama Harvey’a oraz Galena, a także prace Avicenny (niedostępne), Arystotelesa czy Hipokratesa. Oni po prostu opisywali to, co widzieli. Dla przykładu, ujmując skrótowo, przed Galenem w ludzkich żyłach „płynęło” powietrze.

Oprócz zmienności w budowie ciała ludzkiego, wiele wskazuje, że również powierzchnia i kształt Ziemi ulega dynamicznym zmianom. Tutaj szczególnie warto się przyjrzeć opracowaniom Strabona oraz Ptolemeusza. Dla przykładu, Morze Kaspijskie (obecnie jezioro), za czasów Strabona było zatoką oceanu. Potwierdzałoby to zapis w Apokalipsie, że Bezkresna Świątynia Obłudy nie ma stałych granic (Ap 11:1-2).

Znakiem obecnych czasów są czary genetyczne. Publikacyjne tsunami w naukach biologiczno-medycznych, różnorodność mechanizmów ekspresji genów oraz sposobów kodowania informacji genetycznej uniemożliwiają wręcz połapanie się w tym, „co tu jest grane”. Zmienność teorii genetycznych nie przeszkadza w praktycznym realizowaniu czarów, czyli murowaniu fundamentów pod namiotami, jak to ma miejsce w terapii genowej. W tle rozwoju genetyki ukrywa się tzw. crossing-over, „koronny dowód”, że człowiek jest istotą płciową. W rzeczywistości, wyniki badań są tu wysoce szemrane i niejednoznaczne. Z drugiej strony, crossing-over jest kompletnym absurdem z logicznego punktu widzenia.

Warto zwrócić uwagę na pewną prawidłowość historyczną, polegającą na tym, że pojawiające się „z nikąd” i pozbawione historii i cywilizacyjnego rozwoju plemiona dzikusów błyskawicznie walą w gruzy potężne imperia. Najbardziej jaskrawym przykładem jest tutaj upadek Imperium Rzymskiego. Goci, potem Arabowie, Mongołowie, Turcy, a także ludy słowiańskie – to jakby zapadające się kolejno warstwy „nieba”, kolejne warstwy diabłów strąconych na ziemię. Wreszcie na końcu Chiny, państwo-kontynent, o którym do czasów Marco Polo „cywilizowany świat” praktycznie nie słyszał.

Sądzę, że do ewidentnych czarów należą wszystkie gwałtowne zmiany pogodowe, np. „porywisty wiatr”, czy „przygruntowe przymrozki”. Jestem także przekonany, że w konstrukcji i zasadzie działania samolotów oraz helikopterów można również doszukać się sprzeczności z zasadami fizyki.

Niewątpliwą zagadkę stanowi tzw. problem trzech ciał, czyli ruch Ziemi i Księżyca wokół Słońca, i wydaje mi się, że tutaj także ktoś bardzo mocno kręci...

 

P.S.:
Do krzysor1,
Tak, zgadzam się. To także są czary.  
Czary, w zależności od włożonego wysiłku oraz zdolności percepcyjnych obserwatora, można podzielić na oczywiste, mniej oczywiste oraz niezbyt oczywiste, i tutaj każdy dokonuje indywidualnej oceny.  Rachunek wektorowy wydaje się być Ci nieobcy, więc warto się nieco szerzej rozejrzeć. Co prawda, wiatrak można zakwalifikować do ciał „niesztywnych”, jednakże z nieco okrojoną liczbą stopni swobody. Możnaby i na tym etapie podjąć dyskusję, ale chyba prościej będzie zadać pytanie typu: „a skąd mamy (macie) wiatr?”. Takich DZIECINNYCH pytań można sformułować więcej, a DOROŚLI popadają wtedy w zakłopotanie. Dla przykładu, ponoć w bankach przestają się do nas uśmiechać, jeśli zapytamy: „a skąd macie pieniądze?”.

Ponieważ nie wszyscy posługują się swobodnie językiem Boyle’a, Gay-Lussac’a, czy Avogadro, w dobieraniu przykładów lepiej jest nieco ograniczyć swoją własną swobodę, co, w swoim meritum, nie musi oznaczać ograniczenia swobody wypowiedzi... Można przyjąć, jak to już dawno temu powiedziano, że: „Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża”.

Pozdrawiam i życzę więcej swobody.

16:35, har_magedon
Link Komentarze (4) »