Blog > Komentarze do wpisu
Muzyka Ainurów (cz.2).

Tolkien J.R.R. Silmarillion. (tłum. Skibniewska Maria). Wydawnictwo Amber Sp. z o.o. Warszawa 2002.

Rozdział 1. AINULINDALE. Muzyka Ainurów (ciąg dalszy).

Gdy Ulmo jeszcze odpowiadał Iluvatarowi, a wszyscy Ainurowie stali zapatrzeni, wizja oddalała się, aż wreszcie została zasłonięta przed ich oczyma; i wydało im się, że w tej samej chwili ujrzeli coś nowego: Ciemność, którą przedtem znali tylko w myślach. Zakochali się w pięknie wizji i z wielkim przejęciem śledzili, jak się odsłania przed nimi historia stającego się Świata, lecz nie poznali jej w pełni, bo wizja zniknęła, zanim się zamknęły kręgi czasu.

Niektórzy z Ainurów mówili, że stracili ją z oczu przed nastaniem ery panowania ludzi i zmierzchem Pierworodnych; tak tedy, chociaż Muzyka objęła wszystko, Valarowie nie zobaczyli czasów późniejszych ani końca Świata.

Zrodził się w nich wówczas niepokój, lecz Iluvatar przywołał ich i rzekł:

-Wiem, czego pragną wasze serca: aby to, co się wam objawiło, stało się bytem prawdziwie, takim, jakim wy sami jesteście, a zarazem odmiennym od was. Dlatego powiadam: Ea! Niech się stanie! I wysyłam w Pustkę mój Niezniszczalny Płomień, który będzie się palił w sercu Świata, a Świat ten będzie istniał prawdziwie. Ci spośród was, którzy tego pragną, mogą tam zstąpić. I nagle Ainurowie ujrzeli w dali światło; jak gdyby obłok z żywym sercem z płomienia; i zrozumieli, że to już nie wizja tylko, lecz rzecz nowa, stworzona przez Iluvatara: Ea, Świat, który Jest.

Tak się stało, że część Ainurów wciąż jeszcze mieszka wraz z Iluvatarem poza obrębem Świata, inni zaś – a między nimi wielu spośród najmożniejszych i najpiękniejszych – pożegnali Iluvatara i zstąpili na Świat. Lecz Iluvatar postawił im warunek lub może miłość tego od nich zażądała, aby odtąd cała ich władza ograniczała się do obrębu Świata i z nim była związana raz na zawsze, dopóki się wszystko nie dopełni, aby w ten sposób oni stali się życiem Świata, a Świat ich życiem. Dlatego nazwano ich Valarami, to jest Potęgami Świata.

Gdy wszakże Valarowie zstąpili na Świat, ogarnęło ich zrazu zdumienie i czuli się zbici z tropu, ponieważ nic z tego, co im wizja objawiła, nie było jeszcze gotowe, lecz dopiero się poczynało i czekało na ukształtowanie w ciemnościach. Wielka Muzyka była bowiem jedynie tworem i wykwitem myśli w pozaczasowych przestrzeniach, a wizja – zapowiedzią. Teraz Valarowie znaleźli się u początku Czasu i zrozumieli, że muszą wypełnić zarysy dane im w wizji i zapowiedziane w pieśni. Tak więc w niezmierzonych i niezbadanych pustaciach rozpoczynali przed niezliczonymi i zapomnianymi wiekami swoją wielką pracę w Głębinach Czasu i trudzili się, dopóki nie nadeszła godzina, gdy na wyznaczonym miejscu, wybranym w rozległych przestrzeniach Ei, powstała siedziba dla Dzieci Iluvatara. Największy udział w tych pracach mieli Manwe, Aule i Ulmo, lecz był z nimi także od pierwszej chwili Melkor, który we wszystko się wtrącał i w miarę możności starał się każde dzieło podporządkować własnym życzeniom i celom; on też rozpalił wielkie ognie. Gdy Ziemia była jeszcze młoda i ognista, zapragnął ją posiąść i rzekł do innych Valarów:

-To będzie wyłącznie moje królestwo. Biorę je sobie na własność.

Nie dopuścił do tego Manwe, brat Melkora, jak on zrodzony z myśli Iluvatara, główny wykonawca drugiego tematu, który Iluvatar wprowadził do Wielkiej Muzyki, aby zagłuszyć dysonanse Melkora. Manwe przywołał mnóstwo duchów, większych i mniejszych, aby zstąpiwszy na pola Ardy obroniły ją przed Melkorem i nie pozwoliły zniszczyć jej ogniem, zanim osiągnie pełnię rozkwitu. Rzekł tedy Manwe do Melkora:

-Nie weźmiesz sobie na wyłączną własność tego królestwa, bo ci się ono nie należy, skoro wielu innych trudziło się nad jego ukształtowaniem nie mniej od ciebie.

Rozgorzał spór i sprzymierzeni z Manwem Valarowie tym razem zmusili Melkora do odwrotu; wycofał się wówczas w inne sfery Świata, gdzie mógł robić, co zechciał, lecz żądza panowania nad Ardą nie wygasła w jego sercu.

Teraz Valarowie przyoblekli się w kształt i barwę, a ponieważ przyciągnęła ich na Świat miłość do mających się narodzić Dzieci Iluvatara, wybrali sobie postać na wzór i podobieństwo tych istot, które im Iluvatar objawił w wizji, lecz bardziej dostojną i wspanialszą. Postać ich kształtowało raczej to, co wiedzieli o świecie widzialnym, niż to, co wiedzieli o jego istocie. Poza tym nie jest im ona koniecznie potrzebna, używają jej tak jak my szat, a my przecież – nawet nadzy – nie tracimy nic z naszej istoty. Toteż Valarowie chadzają czasem nie przyodziani i wtedy nawet Eldarowie nie mogą ich wyraźnie widzieć, chociaż są przy nich blisko. Jeśli wszakże przybierają widomy kształt, to jedni męski, a inni żeński, bo taki podział istniał między nimi od początku i on to wyraził się w wyborze postaci, nie był to wszakże wybór dowolny, podobnie jak nikogo z nas sama szata nie czyni kobietą lub mężczyzną, chociaż obyczaj zwykle przeznacza każdej płci odmienne ubiory. Ale postacie, w które się przyoblekają Możni, nie zawsze przypominają królowe i królów Dzieci Iluvatara, bo Możni niekiedy okrywają się płaszczem własnych myśli objawiających się w grozie i majestacie.

Valarowie zgromadzili wokół siebie licznych sojuszników, duchy niższe lub prawie równe im dostojeństwem, i wszyscy razem pracowali nad uporządkowaniem Ziemi i poskramianiem zamętu. Wtedy Melkor ujrzał ich robotę i Valarów chodzących po Ziemi jako siły ucieleśnione, przyodziane w szaty Świata, piękne, jaśniejące chwałą i dobroczynne; i ujrzał, jak Ziemia przemienia się w ogród ku ich radości, bo uśmierzyli chaos. Zapałał tym gorętszą zawiścią i także przybrał widzialną postać, lecz ponurą i straszną; na podobieństwo gniewu i złości jątrzących jego serce. Zstąpił na Ardę z większą mocą i majestatem niż inni Valarowie, niby góra, co stopami nurza się w morzu, a głową sięga nad chmury, w pancerzu z lodu i wieńcu z dymu i ognia; oczy Melkora świeciły jak płomienie, które niszczą żarem i przeszywają morderczym chłodem.

Tak się zaczęła pierwsza bitwa Valarów z Melkorem o ład Świata. O tych burzliwych wydarzeniach elfy niewiele wiedzą. To, co tutaj zostało opisane, opowiedzieli im sami Valarowie, gdy w Valinorze rozmawiali z ludem Eldarów, Eldalie, i pouczali go. Valarowie wszakże niechętnie wspominali o wojnach toczonych jeszcze przed pojawieniem się na świecie elfów. Mówiono jednak w plemieniu Eldarów, że Valarowie opierając się Melkorowi dążyli wciąż do wprowadzenia ładu na Ziemi i przygotowania jej na przyjęcie Pierworodnych; budowali krainy, a Melkor je burzył; żłobili doliny, a Melkor je zasypywał, rzeźbili góry, a Melkor je obalał, drążyli wklęsłe dna mórz, a Melkor przelewał ich wody przez brzegi. Nic nie mogło spokojnie trwać ani rozwijać się, bo cokolwiek Valarowie zaczynali robić, Melkor unicestwiał albo psuł owoce ich pracy. Mimo to nie cały trud Valarów poszedł na marne, a chociaż żadne z dzieł nie urzeczywistniało w pełni ich woli i zamiarów, chociaż każda rzecz różniła się w kształtach i barwach od pierwotnego zamysłu, Ziemia z wolna została ukształtowana i umocniona. I tak wreszcie było przygotowane pomieszkanie dla Dzieci Iluvatara w Głębinach Czasu i pośród mnogości niezliczonych gwiazd.

 ***

Informacja o autorze, zamieszczona przez polskiego wydawcę na okładce książki „Silmarillion” Tolkien’a:

J.R.R. Tolkien

John Ronald Ruel Tolkien (1892-1973), światowej sławy angielski pisarz (Władca Pierścieni, Hobbit, Silmarillion, Księga Zaginionych Opowieści, Niedokończone opowieści) wybrany przez czytelników „Timesa” pisarzem XX wieku, profesor języka staroangielskiego w Oksfordzie, jeden z najlepszych filologów swoich czasów, autor licznych prac naukowych, zasłynął przede wszystkim jako twórca niezwykłej krainy fikcji, która od lat zachwyca kolejne pokolenia czytelników na całym świecie.

Silmarillion

Silmarillion został opublikowany w 1977 roku, w cztery lata po śmierci autora, w opracowaniu jego syna Christophera. W 1956 roku sam pisarz tak mówił o swojej nieistniejącej jeszcze książce: „Nie sądzę, aby zyskała popularność Władcy Pierścieni – ani śladu hobbitów! Masa mitologii, wszędzie elfy i podniosła stylistyka...”. A jednak Silmarillion, który odkrywa źródła inspiracji autora, tworząc jądro całej mitologii Tolkiena, stał się najsłynniejszym obok Władcy Pierścieni dziełem pisarza.

Silmarillion to zbiór opowieści o Dawnych Dniach, czyli o Pierwszej Erze Świata, poprzedzającej epokę, w której rozgrywa się akcja Władcy Pierścieni. Legendy sięgają zamierzchłych czasów, gdy pierwszy Władca Ciemności przebywał w Śródziemiu, a Elfy Wysokiego Rodu toczyły z nim wojnę, by odzyskać Silmarile, „świetliste klejnoty”, w których przetrwało światło Dwóch Drzew Valinoru.

Oprócz właściwej historii Silmarilów książkę wypełniają legendy o Ainurach, Valarach, upadku Numenoru i Pierścieniu. Razem składają się na niepowtarzalny obraz dziejów – od Muzyki Ainurów, z której zrodził się świat, aż do końca Trzeciej Ery, gdy Powiernicy Pierścienia odpłynęli z Szarej Przystani... 

W jaki sposób jeden człowiek
po zaledwie kilkudziesięciu latach pracy
mógł stać się ucieleśnieniem kreatywności
całego rodzaju ludzkiego?
– „Guardian”

Niezwykłe, wręcz doskonałe dzieło.
– „Washington Post”

 

środa, 11 lutego 2009, har_magedon

Polecane wpisy

  • Lista wpisów:

    Skurwysyny diabły, w nocy z 28. 02. na 1.03. 2009 (wydawało mi się, że jest 26-27) napadliście na mój dom. Wygłądało to tak jak opisywał Profesor Jan Pająk. Jak

  • Arystofanes, Sokrates i Diotyma (cz.1a).

    Platon. Dialogi. (przekład Władysław Witwicki) Unia Wydawnicza „Verum”, Warszawa 2007. dostępne on-line:   http://www.katedra.uksw.edu.pl/plato

  • Arystofanes, Sokrates i Diotyma (cz.1b).

    [...] Kiedy Agaton skończył, wszyscy, powiada Arystodemos, zaczęli głośno objawiać zachwyt, że młody człowiek tak doskonale mówił, tak jak i jemu wypadało chwal

Komentarze
Gość: normalny, *.tsi.tychy.pl
2009/08/12 23:49:07
..i co wzieli cie do wariatkowa już. Zastanawiam sie ilu kretynów popieprza po swiecie podobnych do ciebie. Gratulacje za głupotę - w nagrodę otrzymuje pan 3 miesiace na oddziale 6 w szpitalu psychiatrycznym w rybniku