Blog > Komentarze do wpisu
#26. Synagoga Szatana (cz.1a).

Kto wam poda kubek wody do picia,
dlatego że należycie do Chrystusa,
zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.

Kto by się stał powodem grzechu
dla jednego z tych małych, którzy wierzą,
temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi
i wrzucić go w morze.
(Mr 9:41-42)

Krąży „przepowiednia”, że po III-ej Wojnie Światowej człowiek, napotkawszy na ziemi ślady stóp drugiego człowieka, upadnie na kolana i będzie je całował ze wzruszenia. Sądzę, że od ZAWSZE tak było, a nawet gorzej: wśród miliardów LUDZKICH śladów na piasku, tylko nieliczne, a na dodatek na oko nieodróżnialne, należą do Ludzi. Uświadomienie sobie obecności działającego z premedytacją szkodliwego wszech-kurestwa jest od niedawna dla mnie szokiem.

Temat wydaje się być nie do ruszenia i wielu proroków połamało na nim pióra. Bardzo długo się „łamałem”, aby ten wpis zamieścić, przełamując przy okazji stwarzane mi „ułatwienia”. W efekcie, najpierw zamieściłem w postaci „jaskółki” trzecią część „szatańskiej trylogii”, będącą jakby współczesną kompilacją proroctw biblijnych, która dla odmiany powstała niemal „od ręki”. W niektórych fragmentach trzeciej części należy wczuć się w formę „odwróconej retoryki” autora. Ponieważ w domyśle „Bóg”-Diabeł leży niżej w hierarchii od Prawdziwego Boga, wszystko co czyni diabeł jest jakby wypełnieniem boskiej woli. W rzeczywistości, we fragmentach tych kryje się ironia autora w stosunku do wysiłków „Boga”-Diabła i jego „Aniołów”. Ponadto wydaje się, że zdecydowaną większość „ofiar” wojen i innych katastrof stanowi właśnie synagoga Szatana, co dodatkowo uzasadniałoby przyjętą retorykę.

Zamiast podejmować próbę uogólnienia cech synagogi, powinienem raczej przedstawić obszerne studium każdego z otaczających mnie przypadków (case study). Najogólniej, WŁAŚCIWOŚĆ synagogi można scharakteryzować korzystając z terminu zaczerpniętego z Totalizmu: NADŚLISKOŚĆ.

Podstawą dla zdefiniowania synagogi Szatana przez autora Apokalipsy były słowa Jezusa: Wy macie diabła za ojca (Jn 8:44, patrz wpis #10), oraz m.in. dwa wydarzenia, kiedy najpierw synagoga woła: Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie oraz Król izraelski! (Jn 12:13), a kilka dni później ta sama synagoga krzyczy: Ukrzyżuj Go! (...) Poza Cezarem nie mamy króla. (Jn 19:15) Dzieje się to w państwie, w którym tak silne były ruchy „narodowowyzwoleńcze”. W każdym narodzie istnieje bardzo liczna grupa (prawdopodobnie większość każdego Narodu), wykorzystująca „interes narodowy” jedynie do rozlewu krwi.

Apokalipsa jednoznacznie przestrzega nas przed synagogą Szatana. Tłumacząc na „polski”, synagogą są ci, którzy mówią o sobie, że są Polakami - a nie są nimi, lecz kłamią (Ap 2:9; Ap 3:9). I nie chodzi tu o mniejszości narodowe, ale o „rdzennych Polaków”, będących „Polakami” z dziada pradziada. O ile domyślamy się obecności Szatana w różnych strukturach władzy, przy „żłobie”, to Apokalipsa przestrzega nas tam, gdzie wydawać by się mogło, że otaczają nas sami sprzymierzeńcy. Najgorsze mendy, wszy i gnidy żyją w „symbiozie” z nami. Co prawda wielokrotnie słyszałem, że z rodziną najlepiej się wychodzi na zdjęciu, ale nie odbierałem tego aż tak skrajnie. Nie należy „po dalekim szukać świecie, tego, co jest bardzo blisko”, jak pisał Kornel Makuszyński, bo „rogatych matołków” ci u nas dostatek. O wiele łatwiej komuś wykazać, że jest głupi. Udowodnienie, że „nie jest taki głupi, na jakiego wygląda” graniczy z cudem. Całość przedstawia się jak „kosmiczna układanka”, złożona z ogromnej ilości puzzli. Te puzzle poukładano nam „do góry nogami”, i wszyscy twierdzą, że TAK powinno być. Synagoga Szatana, jak walec drogowy, zrównuje nasz światopogląd z powszechnie obowiązującym, i co ważne – z aktualnie obowiązującym.

Zasadniczo, przy opisie synagogi wystarczyłoby ograniczyć się do stwierdzenia, że wszystko co czynią, czynią z pełną świadomością skutków swoich działań oraz kierując się nadzieją, że za swoje czyny nigdy nie dosięgnie ich kara.

Synagoga jest jak lepka pajęczyna, jak ruchome piaski, jak grząskie bagno, które nas pęta, wciąga i zasysa, a każdy nasz gwałtowny ruch tylko pogarsza naszą sytuację. Bez uświadomienia sobie wszechobecnej synagogi, której jedynym celem jest umiejętne, często niedostrzegalne szkodzenie nam, bez nieustannej czujności, możemy się jedynie zapadać. Od pierwszych dni narodzenia, aż do śmierci, otoczeni jesteśmy przez zgraję wilków (np. ojciec), zgraję wilków w owczej skórze (np. matka), oraz zgraję wilków poprzebieranych w różnorakie skóry (rodzeństwo, znajomi). Przypuszczam, że jestem nietypowym „produktem” społecznym, bo udało mi się, jako tako, wygramolić z otaczającego mnie głębokiego społecznego szamba. Przynajmniej w sferze świadomościowej. Wydaje mi się jednak, że tak jak w moim przypadku, podobnie rozpoczyna się każdy nowy cykl reinkarnacyjny wszystkich ZABITYCH na ZIEMI, a późniejszych czcicieli Bestii. Nigdy, w całym późniejszym życiu, nikt obcy mnie tak nie upodlił, nie upokorzył i nie zdegradował w moim człowieczeństwie, jak mi to uczyniono we własnym, rodzinnym domu. Na różnorodne sposoby, oszukując sam siebie, dostarczałem sobie wyjaśnienia w oparciu o wiedzę historyczną, socjologiczną, tzw. walkę klasową, czy wreszcie ludzką głupotę bądź złośliwość. Wiązanie faktów pod kątem zaplanowanego działania całego otoczenia rozpocząłem stosunkowo niedawno. W tej hodowli człowieka przez człowieka wykorzystuje się tresurę, obejmującą metodę marchewki i kija oraz nabywanie odruchów warunkowych, jak u psów Pawłowa. Jestem przekonany, że nasza SEKSUALNOŚĆ jest nam także zaszczepiona. Ta tresura ma pozbawić nas ludzkiej godności, uczynić z nas złodziei, bandytów oraz ...pantoflarzy, a w konsekwencji, odciąć drogę do Sprawiedliwości. Wydaje mi się, że jesteśmy nawet tresowani w odbiorze subtelnych sygnałów „podprogowych”, które podczas rozmowy dostrzegamy w postaci nienaturalnego zachowania, jak pauza, zawahanie, bądź grymas, a w efekcie podejmujemy decyzję przeciwną niż nam doradzano. Wiele wskazuje, że manipuluje się na naszej pamięci, a zapamiętujemy jedynie te wydarzenia z naszego życia, które są istotne z punktu widzenia hodowli. Element tej hodowli stanowią także „projekcje snów”. Zauważyłem, że „ucieczce snu” towarzyszy charakterystyczny szum w uszach, później zupełnie zanikający. Hodowcy i hodowane „zwierzęta” są między sobą wymieszani, a dla „zwierząt” nierozróżnialni. Wszystko jest logicznie zaplanowane, a późniejsze skutki tresury i innych „zabiegów” stają się dopiero oczywiste, kiedy poprzecieramy wszystkie swoje oczy. Wszystko co w człowieku najlepsze wykorzystuje się przeciwko człowiekowi. Ci, którzy nas upodlili, stwarzają takie sytuacje, że to my się wstydzimy tego, co nam wyrządzono. I takich manipulacji dokonuje się na nas od urodzenia, a dokonują tego nasi najbliżsi, jakże przez nas kochani. Powiesz: głupia była, ale na swój sposób mnie kochała. Owszem, na swój sposób, bo komu wierzysz bardziej niż Bogu? W przyszłości mam zamiar szczegółowo to uzasadnić na przypadkach z własnego doświadczenia. Obecnie jestem na etapie porządkowania swojego życiorysu. Już Czas, aby „zwierzęta” zaczęły MÓWIĆ LUDZKIM GŁOSEM.

Ponieważ to my znajdujemy się po drugiej stronie „weneckiego lustra”, synagoga jest w swoim zachowaniu elastyczna. Reakcja synagogi na nasz wzrastający poziom świadomości przypomina znaną w immunologii adaptację bakterii i wirusów, stanowiąc znaczące utrudnienie w zorientowaniu się „co jest grane”. Dlatego wnioskowanie powinno się raczej opierać na doświadczeniach z przeszłości. Nie należy się kierować „fałszywym” uśmiechem, czy grymasem na twarzy, bo mimikę mają chyba opanowaną do perfekcji, tak, aby fałszywie odczytać ich rzeczywiste intencje. To raczej my uczymy się mimiki od diabłów. Jeżeli przyjmiemy, że duch panuje nad materią, a ciało to maska (atrapa), wówczas nawet noworodek, będący „naszym” dzieckiem, może być tysiącletnim diabłem. Ta sama, pomarszczona i garbata, klęcząca przed ołtarzem „babcia”, wieczorem może brać udział w rzymskiej orgii, jako cud żeńskiej urody, a nazajutrz prowadzić wykład z „mniemanologii stosowanej”. Zastanawiające, dlaczego diabły, dysponując boską techniką, z jednej strony stwarzają poufność, a drugiej strony zachowują się DOSTRZEGALNIE wścibsko, plotkują, donoszą, bądź na inny sposób szkodzą. Oprócz propagowania takich cech, sens takiego zachowania polegałby na tym, aby ofiara wyjaśniła sobie ciąg zdarzeń „ludzkimi” czynnikami, aby odwrócić podejrzenia kierowane w stronę „nieba”.

Synagoga wciela się w całe spektrum charakterów, od zaciekłych oponentów, przez osoby wykazujące brak zainteresowania, po quasi-zwolenników. Nieustępliwość niektórych kłamców stanowi ZNAK WIELKI I GODZIEN PODZIWU. Można im pluć w oczy, aż zabraknie śliny, a oni do końca będą twierdzić, że pada deszcz. Bezczelnie twierdzą, że to co widzimy nie jest czarne ale ...kwadratowe, a w najlepszym przypadku szare i zmatowiałe. Po dyskusji z diabłem potrzeba sporo czasu, aby pozbierać myśli i na nowo sobie uświadomić, że to jednak jest Czarne. Można dreptać w kółko, jak w kieracie, pozostając na wieki w tym kieracie. Ten stan umysłu, w nieco innym kontekście, dobrze opisują słowa Miauczyńskiego w filmie „Dzień świra”: „Jeszcze kwadrans do odjazdu, a ja już jestem mokry. Nawet sportu w gazecie nie zrozumiem. Dupa z pisania, chuj z poczytania. Jestem w proszku, kompletnie rozmontowany”. Po „zabiegach” synagogi często nurtujący nas temat porzucamy.

W postępowaniu z synagogą Jezus daje nam jednoznaczną wskazówkę: Gdyby was gdzie nie chciano przyjąć i nie chciano słuchać słów waszych, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych! (Mt 10:14; patrz także Mr 6:11; Łk 9:5; Łk 10:11). Głupota jest zaraźliwa, dlatego na „leczenie” synagogi nie należy trwonić zbyt wiele czasu, bo ...szkoda czasu! „Oddzielić się od barachła. Nie wdawać się w rozmowy. W ogóle w nic się nie wdawać!” - to niespełnione marzenie Miauczyńskiego. Kurestwo gorsze od mites! - jak KTOŚ się wyraził na blogu totalizmu. Oddzielenie się od synagogi, tu na tym świecie, nie jest możliwe. Człowiek w swojej naturze jest raczej istotą społeczną (lub nam to zaszczepiono). Doskonale wykorzystuje to „Pan Tego Świata” i jego „Aniołowie”, dysponując wielopokoleniową wiedzą, posiadając gotowe zestawy reakcji i „wybiegów” na każdą okazję, zawsze wypaczając już wypaczoną rzeczywistość. Wszystko po to, aby nas doprowadzić na powrozie i na kolanach przed „Boga”-Diabła - albo poprzez ślepą wiarę, albo poprzez równie ślepy materialistyczny ateizm, czyniący ślepym i nagim. Przychodząc na świat, przez wiele lat jesteśmy nieświadomi w jak perfidnym TOWARZYSTWIE przebywamy na co dzień, powoli sami nabieramy cech synagogi.

ciąg dalszy wpisu: tutaj
piątek, 24 sierpnia 2007, har_magedon

Polecane wpisy

  • Lista wpisów:

    Skurwysyny diabły, w nocy z 28. 02. na 1.03. 2009 (wydawało mi się, że jest 26-27) napadliście na mój dom. Wygłądało to tak jak opisywał Profesor Jan Pająk. Jak

  • Arystofanes, Sokrates i Diotyma (cz.1a).

    Platon. Dialogi. (przekład Władysław Witwicki) Unia Wydawnicza „Verum”, Warszawa 2007. dostępne on-line:   http://www.katedra.uksw.edu.pl/plato

  • Arystofanes, Sokrates i Diotyma (cz.1b).

    [...] Kiedy Agaton skończył, wszyscy, powiada Arystodemos, zaczęli głośno objawiać zachwyt, że młody człowiek tak doskonale mówił, tak jak i jemu wypadało chwal