Blog > Komentarze do wpisu
#24. Datowanie ...przyszłości?

A trzeci wylał swą czaszę
na rzeki i źródła wód:
i stały się krwią.
(Ap 16:4)

Datowanie bezwzględne, określające wiek Ziemi na ponad 4 mld lat, odgrywa fundamentalną rolę w kształtowaniu światopoglądu miliardów ludzi na Ziemi, a także otwiera „wrota czasowe”, w których próbują znaleźć swoje miejsce nauki przyrodnicze, jak geologia, paleobiologia, czy archeologia. Jest to zatem element krytyczny, który powinien zostać poddany szczególnej krytyce. Podręczniki akademickie w sposób lakoniczny opisują metody datowania (np. Książkiewicz M., Geologia dynamiczna, cytat w komentarzach).

Podstawę metod datowania stanowi znajomość kinetyki rozpadu pierwiastków promieniotwórczych. Ze zjawiskiem promieniotwórczości ludzkość „zapoznała się” niewiele ponad sto lat temu. Cechą charakterystyczną burzliwego rozwoju radiochemii jest brak koordynacji między rozwojem aparatury (metodami badawczymi), a powstającymi teoriami i odkryciami. Co ciekawe, na aparaturze powstałej w późniejszym okresie, potwierdzano, „z pewnymi poprawkami”, wcześniejsze, intuicyjne hipotezy. Wyjątkowy pośpiech tych „badań” nakazuje doszukiwać się przyczyn, które zmusiły Smoka, by nagle rozpoczął walkę z resztą „jej” potomstwa. Zadziwia tutaj wyjątkowa dociekliwość i uporczywość badaczy, oraz ich wielkie zainteresowanie substancjami zaczerniającymi kliszę fotograficzną, których „promieniowanie” jest niewidzialne dla oka. W tamtym okresie nie można było przewidzieć doniosłego znaczenia tych badań i ich potencjalnego wykorzystania militarnego, czy energetycznego.

W komentarzach przedstawiam w skrócie, jak wyjątkowo imponująca była dynamika badań nad promieniotwórczością.

Kluczowe znaczenie w datowaniu archaicznych skał odgrywa izotop uranu-238. Metody oparte na izotopie uranu-238 należą do najstarszych, a zarazem obowiązujących do dziś. Ponadto wyznaczają „ramy czasowe” dla innych metod datowania. Z kolei, kluczem dla zrozumienia tego wpisu jest okres połowicznego rozpadu tego izotopu. Wyznaczenie tej wartości dla uranu-238 jest prawdziwym majstersztykiem. Niestety, nie udało mi się dotrzeć ani do oryginalnych prac, ani wtórnych opisów tych prac. Stosunkowo łatwo można wykazać ich absurdalność.

W rzeczywistości, aby określić kinetykę rozpadu, należałoby obserwować zanik pierwiastka przez cały okres, dla którego to okresu opisujemy kinetykę rozpadu. Wszelka ekstrapolacja niesie ze sobą nieprzewidywalny współczynnik niepewności, czego doskonałym przykładem jest "bomba atomowa". Jako absolutne minimum, wskazujące, że zanik danego pierwiastka (nuklidu) opisuje kinetyka pierwszego rzędu, powinien być pomiar dla 3-ch punktów czasowych. Przyjmijmy, że stał się cud, i Bóg w swojej łaskawości dla wszystkich promieniotwórczych nuklidów ustalił taki sam model kinetyki rozpadu, czyli kinetykę pierwszego rzędu.

W opisie tej kinetyki korzysta się z następujących wzorów:

At=A0*exp(-l*t)
l = ln(A0/At)/t

gdzie:
At - ilość (aktywność) pierwiastka (nuklidu) po czasie „t”
A0 – początkowa ilość (aktywność) pierwiastka (nuklidu) (dla t=0)
l - stała rozpadu promieniotwórczego, charakterystyczna dla danego nuklidu
t – czas, po którym początkowa ilość nuklidu (A0) zmalała do wartości „At”.

Związek pomiędzy okresem połowicznego rozpadu (T), a stałą rozpadu (l) opisuje równanie: l=ln(2)/T

Okres połowicznego rozpadu dla uranu-238 (238U) ustalono na 4,51 miliarda lat, czyli 4 510 000 000 lat, a odpowiadająca mu stała l=0,000000000153691/rok. Spróbujmy prześledzić „od tyłu”, jakie wartości analityczne powinni uzyskać „autorzy”. Aby wyznaczyć okres połowicznego rozpadu (zakładając kinetykę I-go rzędu) należy dokonać pomiaru aktywności preparatu dla minimum dwóch punktów czasowych. Przyjmijmy, że analizie poddano 1 gram absolutnie czystego pierwiastka (nuklidu) oraz dokonano pomiarów ilości (aktywności) preparatu po czasie „zero”, po 1 roku oraz (na wszelki wypadek) po 10 latach.

Odpowiednie ilości uranu-238 powinny wynosić:

1,0000000000000 gram w punkcie czasowym „zero”
0,9999999998463 grama po 1 roku
0,9999999984631 grama po 10 latach, czyli ubytek masy nie przekracza
0,0000000015 grama (tj. 1,5 nanograma) po 10 latach

Wartość 4,51 przed wykładnikiem potęgowym oznacza, że rzeczywista wartość mieści się między 4,50 a 4,52, dla których to wartości, po analogicznych przeliczeniach wynika, że po 10-ciu latach zmianę masy 1-go grama o 1,5 nanograma uchwycono z dokładnością około 0,01 nanograma. Analogiczne proporcje powinny zachodzić w odczytach na liczniku pomiarowym.

O ile dla laika wartości te mogą budzić podziw pomieszany z wątpliwościami (niedowierzaniem), to dla analityka nie budzą one żadnych wątpliwości. Jest to Bardzo Grube Kłamstwo, na szczęście szyte niewystarczająco równie grubymi nićmi.

Wartości te są analitycznie nierozróżnialne!!!

Z punktu widzenia rachunku błędu, ilości uranu-238 równie dobrze mogły się zwiększać w czasie, a w konsekwencji, badane skały mogły pochodzić ...z przyszłości.

Preparat, w którym mierzono tak niskie zmiany aktywności, powinien charakteryzować się nieprawdopodobnym stopniem czystości, nieosiągalnym nawet w dzisiejszych czasach. Wszelkie zanieczyszczenia innymi, „szybkimi” izotopami, w sposób dramatyczny zmieniają wartości pomiarowe. Charakterystyka układu liczącego zmienia się w czasie, co wymaga odpowiedniego rekalibrowania. Należy uwzględnić zmienne w czasie „tło”, wynikające z naturalnego promieniowania kosmicznego, oraz tzw. szumy własne, nieuchronne dla każdego układu pomiarowego. Charakterystyczne dla uranu-238 promieniowanie alfa (a), z uwagi na niską przenikliwość, stwarza znacznie większe trudności analityczne niż promieniowanie beta, czy gamma. Problem polega na tym, że istotną rolę odgrywa tu geometria próbki, co do pewnego stopnia można rozwiązać tzw. techniką nieskończenie cienkiej warstwy, którą żartobliwie można określić jako nieskończenie niedokładną. Nie wydaje się, aby precyzja pomiarów (wyrażona jako RSD), nawet w najbardziej nowoczesnych laboratoriach wynosiła poniżej 0,01%. Powiedzmy, że zdarzył się „cud do kwadratu”, i uzyskano precyzję rzędu 0,0001%. Nawet przy tak wysokiej precyzji, dla mierzonego 1 grama, oczekiwać można błędu około 0,000001 grama, tj. 1 mikrograma. Tymczasem, w tym samym 1 gramie, autorzy po 10 latach powinni stwierdzić ubytek masy zaledwie 0,0000000015 grama, tj. 1,5 nanograma, z dokładnością rzędu 0,00000000001 grama, tj. 0,01 nanograma. Należy mieć na uwadze, że badania te przeprowadzono wiele lat temu, dlatego też należy się odnosić  do możliwości analitycznych dostępnych w tamtym czasie.

Według mojej wiedzy, obecna nauka nie jest w stanie nawet rozróżniać tak zbliżonych mas, nie mówiąc o ilościowym oznaczaniu tej różnicy. Nie można zatem nawet oszacować okresu połowicznego rozpadu dla tak „powolnych” nuklidów. Nie wyklucza to, że już jutro, „cudownym zbiegiem okoliczności”, pojawi się aparatura, na której będziemy mierzyć poziomy stężeń (ilości) o kilka rzędów wielkości niższe niż obecnie. Ocena takiego przypadku, jak zwykle, należy do obserwatora.

Aby nie było wątpliwości interpretacyjnych, czarownicy w uczelnianych togach zastawili na siebie pułapkę. „Opracowano” metodę opartą na dwóch szeregach rozpadu, która zawiera w sobie układ samoweryfikujący się:

235U --> 207Pb z okresem połowicznego rozpadu 713 milionów lat
238U --> 206Pb z okresem połowicznego rozpadu 4,51 mld lat

Według danych internetowych, w metodzie tej uzyskano precyzję <2%. Tutaj nie można się wytłumaczyć pomyłką w obliczeniach, błędnym spisaniem danych pomiarowych, itp. Tu musi wyjść Kłamstwo popełnione z premedytacją (lub cud n-tego rzędu). Rzeczywista skala kłamstwa powinna zostać oceniona przez specjalistów od radiochemii. Metoda ta musi obejmować wydzielanie oraz ilościowe oznaczenie czterech nuklidów. Chemizm uranu jest bardzo skomplikowany. Ten reaktywny pierwiastek tworzy szereg połączeń chemicznych, które należy uwzględnić w procesie jego oczyszczania. Z tego też powodu, a zwłaszcza z uwagi na jego „strategiczne” znaczenie, tylko „wybrane” laboratoria mogą prowadzić badania nad tym pierwiastkiem.

Dla potwierdzenia, że również ołów jest analitycznie kapryśnym pierwiastkiem, w komentarzach zamieściłem fragmenty z raportu WHO.

Wysoce wtajemniczeni czarownicy zadziwiają gawiedź za pomocą aparatury powszechnie niedostępnej oraz własnych, poufnych procedur. Z chwilą upowszechnienia się tej samej aparatury pryska jej czar, nikt jednak nie pamięta kłamstw upowszechnionych w okresie „dziewiczego” rozwoju tej aparatury.

Dla potrzeb uprawiania naukowo usankcjonowanych czarów wprowadzono rachunek prawdopodobieństwa, rozkład Gaussa, skalę logarytmiczną, analizę korelacyjną, stany dyskretne, zmęczenie materiału, zmienność osobniczą, biorytmy, interferencje, błąd przypadkowy, błąd systematyczny oraz wiele innych czynników zakłócających, których wpływu „nie można wykluczyć”.

Po co „Bóg” stworzył promieniotwórczość i radioizotopy? Aby straszyć bombą atomową i elektrowniami jądrowymi, aby ludzie uprawiali czary medyczne. W tle ukrywa się cel najważniejszy, aby zmienić nasz podstawowy światopogląd na temat naszego pochodzenia oraz historii.

niedziela, 11 marca 2007, har_magedon

Polecane wpisy

  • Lista wpisów:

    Skurwysyny diabły, w nocy z 28. 02. na 1.03. 2009 (wydawało mi się, że jest 26-27) napadliście na mój dom. Wygłądało to tak jak opisywał Profesor Jan Pająk. Jak

  • Arystofanes, Sokrates i Diotyma (cz.1a).

    Platon. Dialogi. (przekład Władysław Witwicki) Unia Wydawnicza „Verum”, Warszawa 2007. dostępne on-line:   http://www.katedra.uksw.edu.pl/plato

  • Arystofanes, Sokrates i Diotyma (cz.1b).

    [...] Kiedy Agaton skończył, wszyscy, powiada Arystodemos, zaczęli głośno objawiać zachwyt, że młody człowiek tak doskonale mówił, tak jak i jemu wypadało chwal

Komentarze
2007/03/11 12:10:30
W roku 1895 Röntgen odkrył promienie X. Rok później, w 1896 Becquerel „przypadkowo” owinąwszy uran kliszą fotograficzną odkrył promieniotwórczość, by w dwa lata później (1898) nasza „rodaczka”, która „na miotle” przyleciała do Francji, pod wodzą tego samego Becquerela odkryła dwa pierwiastki promieniotwórcze: polon i rad.
W 1901 J. Elster i H.F. Geitel wykryli radioaktywność w próbkach powietrza oraz gleby, następnie R.J. Strutt wykrył ślady radu w wielu próbkach skał. Wcześniej, bo w 1899 Rutherford stwierdził odrębną naturę promieniowania alfa i beta, a w 1904 postawił hipotezę, że cząstki alfa uwalniane w procesie radioaktywnego rozpadu mogą być uwięzione w skałach w postaci helu (co za intuicja!).
Bertram B. Boltwood w roku 1904, zainspirowany wykładem Rutherford’a, podjął badania nad ilościowymi stosunkami pierwiastków z poszczególnych szeregów rozpadowych (!?). W roku 1905 przebadał 26 próbek skał wstępnie datowanych (!?) na 92 to 570 milionów lat, by w publikacji z roku 1907 stwierdzić, że ilościowy stosunek ołowiu do uranu w nieodległych wiekowo warstwach skał jest zbliżony, natomiast w warstwach starszych występują wyższe proporcje ołowiu. Student Strutt’a, angielski “detektyw” Arthur Holmes, późniejszy profesor geologii, „zainteresował się” badaniami Boltwood’a, i w roku 1911 określił wiek pewnych skał na 370 mln lat, a następnie w roku 1913 „oszacował” wiek Ziemi na 1,6 mld lat.
Znacznie później, bo w roku 1938, zamieszkujący w USA syn niemieckich imigrantów, twórca spektrometrii masowej, Alfred Otto Carl Nier opublikował dane na temat względnego stosunku ilościowego izotopów uranu. W oparciu o dane uzyskane przez Nier’a, Fritz Houtermans i Arthur Holmes „oszacowali” wiek Ziemi (1940) na 4,5 mld lat +/- 100 mln lat. To nie koniec cyrku, bo późniejsze badania, oparte na datowaniu cudownego minerału o nazwie cyrkon, „ustaliły” wiek Ziemi na „około” 4.404 mld lat (co za dokładność!).
-
2007/03/11 12:11:25

Książkiewicz Marian, Geologia dynamiczna, wydania 3-cie, Wydawnictwa Geologiczne, Warszawa 1968, str. 37:

W ostatnich kilku dziesiątkach lat rozwinęły się metody określania przybliżonego bezwzględnego wieku skał, polegające na badaniu minerałów zawierających pierwiastki promieniotwórcze. Pierwiastki promieniotwórcze rozpadają się samorzutnie, wytwarzając końcowe trwałe produkty rozpadu, nie ulegające już dalej rozpadowi i gromadzące się stopniowo w minerale. Rozpad odbywa się z określoną prędkością, na którą nie mają wpływu ani temperatura, ani ciśnienie, ani zmiany pola magnetycznego czy elektrycznego. Znając prędkość rozpadu, tzn. ilość końcowego produktu wyprodukowanego w jednostce czasu z określonej ilości pierwiastka promieniotwórczego, można określić wiek minerału zawierającego pierwiastek promieniotwórczy. Prędkość rozpadu pierwiastka promieniotwórczego określa się okresem połowicznego rozpadu pierwiastka, tzn. czasem potrzebnym, aby połowa ilości atomów pierwiastka uległa rozpadowi. Okres połowicznego rozpadu ważniejszych pierwiastków promieniotwórczych wynosi: 238U – 4,5 miliarda lat, 232Th – 13,9 miliarda lat, 87Rb – 50 miliardów lat, 40K – 1,3 miliarda lat.
Najważniejsze metody polegają na szeregach rozpadowych wymienionych niżej pierwiastków (po prawej stronie strzałki podano produkt końcowy rozpadu; liczby po lewej stronie znaku chemicznego oznaczają liczbę masową, będącą sumą protonów i neutronów w jądrze atomu):
238U ---> 8 4He + 206Pb
235U ---> 7 4He + 207Pb
232Th ---> 6 4He + 208Pb
87Rb ---> 87Sr
40K ---> 40Ca
40K ---> 40Ar

Ze stosunku produktu końcowego do ilości pierwiastka promieniotwórczego w minerale, np. ze stosunku izotopu ołowiu do uranu, można określić wiek minerału. Np. z 1 g 238U pół grama pozostanie po 4500 mln lat, a drugie pół grama zmieni się w izotop ołowiu 206Pb, hel i inne produkty rozpadu. Po 100 milionach lat utworzy się 0,013 g 206Pb, a 0,985 g 238U pozostanie; po 1 miliardzie lat ilość ołowiu zwiększy się do 0,116 g, uranu zmniejszy się do 0,825 g; po 2 miliardach lat ilość ołowiu zwiększy się do 0,219 g, uranu zostanie 0,747 g itd.
Najstarszymi minerałami dotąd poznanymi są uraninit z Manitoby (Kanada) i lepidolit z Rodezji, liczące około 2700 milionów lat. Występują one w granitach młodszych od skał osadowych, wśród których granity te występują.
Wiek skorupy ziemskiej wynosi więcej niż 3 miliardy lat, a prawdopodobnie około 4 miliardów lat. Na podstawie innych minerałów, zawierających substancje promieniotwórcze, stwierdzono, że era kenozoiczna trwała około 70 mln lat, mezozoiczna 150 mln lat, paleozoiczna 410 mln lat. Ery przedkambryjskie trwały znacznie dłużej (tab. 2).

-
2007/03/11 12:12:07
WHO. Ołów. Kryteria Zdrowotne Środowiska Nr 3. PZWL, Warszawa, 1982.
str. 31:
Najstarszymi i najlepiej znanymi z metod znajdujących się obecnie w powszechnym użytku są metody oparte na tworzeniu czerwonego kompleksu ołowiu z dityzonianem (dwufenylotiokarbazon). Opracowano liczne warianty postępowania opartego na spektrofotometrycznym oznaczaniu dityzonianu ołowiu. Typowym przykładem jest metoda stosowana przez służbę zdrowia Stanów Zjednoczonych do oznaczania ołowiu w materiale biologicznym (NAS-NRC, 1972). Była ona rozwijana przez wiele lat. Badania jej dokładności przeprowadził Keenan i wsp. (1963) w trakcie międzylaboratoryjnego porównania wyników oznaczeń ołowiu we krwi i w moczu w próbach z dodatkiem i bez dodatku ołowiu. W badaniach uczestniczyło 10 laboratoriów. Stężenie ołowiu we krwi określone przez wiodące laboratorium wynosiło 20 mikrogram/100 ml. Średnie stężenie ołowiu określone przez uczestniczące laboratoria wyniosło 26 mikrogram/100 ml +- 0,82 mikrogram/100 ml. Dla prób krwi wzbogaconych dodatkiem ołowiu średnie stężenie oznaczone przez laboratoria uczestniczące było zgodne z danymi laboratorium wiodącego i wyniosło 70 mikrogram/100 ml +- 0,78. W przypadku oznaczania stężenia ołowiu we wzbogaconym moczu wynik uzyskany przez laboratorium wiodące wyniósł 750 mikrogram/litr, natomiast wartość średnia uzyskana przez pozostałe laboratoria wyniosła 679 mikrogram/litr +- 5,5 mikrogram/litr.
Prawdopodobnie żadna z metod oznaczania ołowiu nie spotkała się w ostatnich latach z takim uznaniem, jak absorpcyjna spektrometria atomowa.

-
2007/03/11 12:12:39

WHO. Ołów. Kryteria Zdrowotne Środowiska Nr 3. PZWL, Warszawa, 1982.

str.33:
W Stanach Zjednoczonych fluorescencja rentgenowska była stosowana najczęściej do oznaczania ołowiu na ścianach domów. Zaprojektowano szereg przenośnych urządzeń umożliwiających badanie stężeń ołowiu w pomieszczeniach mieszkalnych. Aparaty tego typu określają zawartość ołowiu na jednostkę powierzchni, a nie na jednostkę wagi lub objętości farby pokrywającej ściany. (...) Dokładność tych aparatów jest ograniczona. Badania w tym zakresie przeprowadził Spurgeon (1973), używając jednego z handlowo dostępnych urządzeń. Podobne badania przy wykorzystaniu czterech aparatów przeprowadziło Narodowe Biuro Wzorców Stanów Zjednoczonych (Rasberry, 1973). Stwierdzono, że wszystkie aparaty miały wykrywalność poniżej 1 mg/cm2, ale w zakresie stężeń od 1 do 6,6 mg/cm2 błąd pomiaru wynosił 30-50%.
(...)
Dokładność i precyzja różnych metod stosowanych do oznaczania ołowiu w materiale biologicznym była przedmiotem szeregu porównań międzylaboratoryjnych zarówno w skali jednego kraju (Keppler i wsp., 1970; Donovan i wsp., 1971), jak i w skali międzynarodowej (Berlin i wsp., 1973). Wyniki tych porównań wykazały, że generalnie dokładność oznaczeń była niezadowalająca, gdyż jedynie połowa laboratoriów uzyskała poprawne rezultaty. Późniejsze badania, którymi objęto sześćdziesiąt sześć laboratoriów europejskich, wykazały, że nawet w przypadku wyselekcjonowania placówek, które wykonywały oznaczenia stężenia ołowiu we krwi i w moczu z precyzją lepszą niż 10%, różnice wyników pomiędzy laboratoriami pozostawały ciągle wysokie.