Blog > Komentarze do wpisu
#19. Grzech pierworodny.


A wtedy
otworzyły się im obojgu oczy
i poznali, że są nadzy;
(Rdz 3:7)

Ty bowiem (...) nie wiesz,
że to ty jesteś nieszczęsny
i godzien litości, i biedny,
i ślepy, i nagi.
(Ap 3:17)

Wyobraźmy sobie diabelnie „zdolnego” Informatyka, który próbuje „stworzyć” program zawierający w sobie wszystkie cechy inteligencji człowieka, łącznie ze zdolnością do twórczego i abstrakcyjnego myślenia oraz świadomością swojego istnienia. Niestety, lista rozkazów procesora nie oferuje odwoływania się do „świadomości”, bo jest to właściwość wyłącznie ludzka, i żadna, nawet najbardziej zawiła procedura nie potrafi tego problemu przeskoczyć. Po 5-ciu dniach żmudnego kombinowania, nasz geniusz dochodzi do wniosku, że ŚWIADOMOŚĆ dla softwarowego Frankensteina musi pochodzić z zewnątrz. Ponieważ „cel uświęca środki”, ten zdolny, a zarazem fanatyczny Informatyk zgłębia tajniki neurochirurgii i buduje idealny skafander, „obsługujący” wszystkie zmysły człowieka. Skafander ten, nie zaburzając normalnych funkcji organizmu, drogą radiową komunikuje się z zewnętrznym komputerem.

Do założenia tego skafandra namawia własnego brata Adama (nikt obcy nie chciał mu zaufać). Adam ma pewną „słabość” – jest miłośnikiem gier komputerowych. Brat specjalnie dla niego pisze SUPER-GRĘ: symulator jazdy samochodem. Wirtualny samochód, marki „Adam”, to prawdziwe cudo techniki, o jakim nawet nie śnił „James Bond” („wirtualny” – oznacza: urojony, nieistniejący w rzeczywistości). Skafander łączy Adama ze wszystkimi podzespołami wirtualnego „Adama”: wirtualny zbiornik paliwa podłączono do receptorów w żołądku, wirtualną kamerę z komórkami siatkówki oka, wirtualny mikrofon do uszu, wirtualne koła z nogami, wirtualny klakson ze strunami głosowymi itd. Pełna „naturalność”, nawet chwytne manipulatory sprzężono z zakończeniami nerwowymi rąk Adama.

Adam może „do upadłego” jeździć „Adamem”, a jednocześnie realizować wszystkie funkcje życiowe. Nie umrze z głodu, bo tankując wirtualne paliwo jednocześnie podaje sobie pokarm do ust, nie grożą mu odleżyny, bo jeżdżąc „Adamem” jednocześnie wykonuje ćwiczenia gimnastyczne, itd.

Aby Adamowi zbyt szybko nie znudziła się jazda „Adamem”, brat wprowadza do gry drugi samochód. Jest to zgrabne autko, co prawda, o niższych parametrach technicznych, ale za to alufelgi, spojlerek i stylowa karoseria – miło popatrzeć.

Porozumiewanie się z Bratem przechodzi na poziom softwarowy.

Skafander wyposażono we dwie istotne funkcje, których uruchomienie, "z konieczności", również odbywa się z poziomu oprogramowania. Dzieje się tak dlatego, ponieważ wszystkie receptory i efektory zaangażowano w obsługę „Adama”. Rolę symbolicznych przełączników dla funkcji wbudowanych w skafander pełnią dwie (także wirtualne) Stacje Benzynowe:

Stacja Życia – zatankowanie benzyny na tej Stacji powoduje odłączenie skafandra od ciała Adama i powrót do normalnego (rzeczywistego) życia;

Stacja Wiadomości – zatankowanie benzyny na tej Stacji wyłącza u Adama świadomość (pamięć), że jest człowiekiem ze skafandrem na plecach (czyli całkowicie wczuwa się w rolę samochodu marki „Adam”).

Wcześniej BRAT lojalnie poinformował Adama o znaczeniu oraz ewentualnych skutkach zatankowania samochodu na Stacji Wiadomości. Adam, nie wnikając w szczegóły, ochoczo zarzucił skafander i rozpoczął harce. „Ewa”, poszukując nowych wrażeń, wkrótce zatankowała na Stacji Wiadomości.
- Uwolnij wszystkie swoje zmysły, to jest dopiero jazda, prawdziwe brum-brum! - mówi do Adama.
Adam, maniak gier, zapomina o przestrogach i dawaj - Super paliwko.

Ale, co to?
Jeszcze przed chwilą był KIMŚ, a teraz już nie wie KIM. Wie jedynie, że od TERAZ jest samochodem marki „Adam”. Wie również, że TO się stało za sprawą zatankowania na Stacji Wiadomości, przed którą ostrzegał go „BRAT”.

A KIM jest „BRAT”? Tego „Adam” też już nie wie.
Jeszcze trzyma w swoich STALOWYCH rękach WĘŻA do tankowania paliwa...

-Cóżeś zrobił, głupcze! Zniszczyłeś swój centralny komputer pokładowy. Nie będziesz już jeździł po torach wyścigowych ani autostradach, ale po polnych drogach. Bo teraz nadajesz się już tylko na polne drogi.

***

Podczas wspólnej przejażdżki „Adam” niechcący lekko potrącił "Ewę".  „Zabawa” ta spodobała się zarówno „Adamowi”, jak i „Ewie”. No, i przybyło samochodzików...

Bajka???

Stoimy u progu nowej ery, gdzie wszystkie nasze zmysły będziemy mogli podłączyć do komputera. Wtedy cały nasz świat będą stanowić „obrazy” i „doznania”, jakie generuje nam oprogramowanie komputera. Również nasze reakcje na wirtualne „bodźce” mogą mieć swoje wirtualne odzwierciedlenie. Już obecnie notuje się znaczące "sukcesy". Pojawia się coraz więcej doniesień „wyjaśniających” biochemiczne podstawy naszej świadomości.

Opisany scenariusz, kojarzący się z filmem „Matrix”, w świetle dotychczasowego postępu techniki, może być zupełnie realny już w nieodległej w przyszłości.

Należy zauważyć, że „Ewa” może być wyłącznie wirtualna. „Grzech” pierworodny ma miejsce w chwili zakładania wirtualnego skafandra. Reszta, to pole do popisu dla Brata-Szatana. Po spożyciu owocu z Drzewa Wiadomości Adamowi zamykają się „oczy” - staje się i ślepy, i nagi. I chociaż to „Ewa” popełni grzech „pierworodny”, celem wirtualnych męczarni „Adama” będzie odłączenie go od „komputera”. Ponieważ „reguły gry” ustala „BRAT-software”, zanim nastąpi „GAME OVER”, Adam zawsze jakieś „grzechy” popełni. Przepisy drogowe co chwila się zmieniają. Raz obowiązuje ruch PRAWOstronny, raz LEWOstronny – więc „Adam” zawsze kogoś potrąci, lub „złośliwie” komuś zajedzie drogę...

Po zatarciu silnika, Adam ze zdumieniem zauważa, że nie jest wrakiem samochodu, ale „nową istotą”  w innym świecie - z pełnym „bagażem” grzechów. A te „grzechy” odpuszcza mu „BRAT”, odziany w pawie pióra. Możliwy jest także wariant "gry", w którym „niebo” jest również wirtualne i odpowiada mu jedynie przejście na następny poziom gry, oraz nowe wcielenie (np. w samolot). W tym „modelu” nie mamy żadnych możliwości samodzielnego uwolnienia się. Śmierć (cielesna) nie istnieje – śmiercią jest posiadanie skafandra na ciele. „Samobójstwo”, które popełnimy, przeniesie nas jedynie do „innego świata”.

„BRAT” może zmieniać reguły rządzące wirtualnym światem, uderzyć wszelką plagą, oraz powiedzieć „Jam jest twój BRAT”. „BRAT” może sprawić, że korozja błyskawicznie zeżre karoserię „Adama”. Wystarczy w komputerze uruchomić odpowiednią procedurę. Lepiej takie zmiany wprowadzać powoli oraz jakoś to „wytłumaczyć”, bo „świadomość” „Adama” mogłaby „coś” podejrzewać. Więc do gry wprowadza się uczonego „pseudo-Adama”, który dostarcza niezbitych dowodów, że „to kwaśne deszcze powodują korozję karoserii, efekt braku ekologicznej odpowiedzialności całego rodu Adama”. Zgodnym chórem potwierdza to odkrycie wielu innych „Pseudo-Adamów”.

Nasz Informatyk - sam nie wiedząc, że żyje w świecie urojonym – zbudował Pułapkę dla swojego brata.

Jakie korzyści może mieć nasz diabelski Informatyk z Adama?
Adam może mu przekopać ogródek, posprzątać dom, i wykonać wiele innych rzeczy. Bo Adam nie wie, że przekopuje ogródek – jako „Adam” próbuje dokopać się do wirtualnych pokładów ropy naftowej. Przecież musi coś „jeść”, aby „żyć”.

Najważniejsze jednak może być wykorzystanie "Adama" w celach militarnych, jako inteligentnego "żołnierza-robota".

W przypowieści o Synu Marnotrawnym jakby brakowało „zakończenia”. Czy jesteśmy potomkami Syna Marnotrawnego, którego Brat „wyprowadził w pole”. Czy „piętą” Adama była Ciekawość (pierwszy stopień do Piekła), a „głową” Brata-węża – Pycha.

Powyższy model „upadku” „Adama” wydaje się być naiwny, oparto go wyłącznie o dostępne nam wyobrażenia dla świata materialnego. Spełnia jednak warunek, że „Adam” został „stworzony na wzór i podobieństwo” Adama.

Możliwe, że bliższy rzeczywistości „model” oferuje tzw. KDG (Koncept Dipolarnej Grawitacji) propagowany przez twórcę Totalizmu „Profesora” Pająka. Koncept ten należałoby rozważyć z punktu widzenia interesów propagandowych „Boga”-Diabła oraz krytycznie podchodzić do wszystkich konceptów tego Konceptu. Nieukrywanym celem Totalizmu jest zbudowanie nowego ładu polityczno-religijnego. W moim przekonaniu, KDG nie opisuje Boga, ale „świat” stworzony przez „Boga”-Diabła. Elementy KDG dostępne są na stronach: http://jan-pajak.com/dipolar_gravity_pl.htm

Wiele zapisów wskazuje, że „Pan tego świata” bezwzględnie panuje nad naszym ciałem. Prawdopodobnie niemal całkowicie panuje także nad naszą duszą. Przemawia za tym fakt, że nasza dusza nie potrafi się sama „namacać”. Wygląda to tak, jakby wszystkie „receptory” naszej duszy zostały przełączone na odbiór „zero-jedynkowych” bodźców ze świata materialnego, charakterystycznych dla przewodnictwa nerwowego.

Dlaczego te „receptory” ulegają odblokowaniu dopiero po „śmierci”?
Warto takie pytanie zadać „Bogu”.

Gatunek ludzki w swojej naturze biologicznej (cielesnej) jest wytworem szatańskim. Homo sapiens jest bodajże jedynym w przyrodzie „gatunkiem”, gdzie PŁEĆ PIĘKNA jest obiektem zalotów. Mimo, że większą część DNA dziedziczymy po matce (np. DNA mitochondrialne), to w swoim duchowym pochodzeniu wywodzimy się raczej od „Adama”. Istnieje szereg przesłanek, że kobiety stanowią kolejny szczebel upadku Boga. Jeżeli zostanie „odkryte” „brakujące ogniwo”, będzie to Wielkie Oszustwo Naukowe, będzie to kolejny krzyż dla Nauki Jezusa. Bo „brakujące ogniwo” jest sprzeczne z Nauką Jezusa.

Co ciekawe, Wielka Nierządnica, jak przystało na Nierządnicę, zdaje się akceptować ewolucyjne pochodzenie człowieka. A przez ok. 200 lat potępiała teorię Kopernika.

Sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy, jest prawdopodobnie efektem wolnej woli Adama, aczkolwiek dał się zwieść podstępem.

Można sobie wyobrazić kilka przypadków, które uniemożliwiają bądź powstrzymują Boga Ojca przed dokonaniem interwencji:
jeżeli interwencja Boga będzie naruszać naszą wolną wolę;
jeżeli sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy, wynika z naszej zasłużonej winy;
jeżeli jesteśmy w stanie sami uporać się ze swoim „problemem”.

Z zapisów w Księdze Rodzaju wynika, że uwolnimy się sami. Takiego zdania jest również doktor Jan Kwaśniewski (cytaty w komentarzach). Także w Apokalipsie nie powiedziano jednoznacznie, czy nastąpi interwencja Boga Ojca. Mam tu na myśli fragment: „...a zstąpił ogień od Boga z nieba i pochłonął ich” (Ap 20:9).

Przypuszczam, że poczynania „Pana tego świata” są pod nadzorem Boga Ojca i jego Aniołów. Jeżeli zostanie złamana jakaś nadrzędna zasada, możliwe, że wtedy nastąpi interwencja ze strony naszego Ojca (chociażby w postaci nowego Ducha Proroctwa). Z dwojga złego, „Pan” przyjmie raczej wariant „ewolucyjny”, uwalniając pojedyncze dusze, co daje mu więcej czasu. Z drugiej strony, świadomy swego nieuchronnego losu, dwoi się i troi, by omamić wszystkie narody.

Istnieje dosyć powszechne oczekiwanie, że Jezus (indywidualnie) przyjdzie w mocy „sądzić żywych i umarłych”. Przeciwko takim oczekiwaniom przemawia fragment w Apokalipsie, przedstawiający Jezusa przechadzającego się wśród siedmiu złotych świeczników (Ap 1:13; Ap 1:20; Ap 2:1). Przypuszczam, że odwołano się tu do fragmentu z Księgi Zachariasza (Za 4:1-10; cytat w komentarzach)

Jeśli przyjąć powyższą interpretację dla apokaliptycznych siedmiu świeczników, wówczas Jezus zdaje się mówić: „Jeżeli czekasz z założonymi rękami i masz nadzieję, że przyjdę uwolnić cię od twoich nieszczęść, to nie zrozumiałeś mojej Nauki”.

Nie siła, nie moc, ale Duch mój [dokończy dzieła] - mówi Pan Jezus - siedem owych [świeczników] to moje oczy, które przypatrują się całej ziemi.

Konsekwencje takiego odczytania skutkują znacząco odmiennym rozumieniem pozostałych fragmentów Apokalipsy. To nasza wspólna, zbiorowa moc, dokończy dzieła - wiedziona Duchem Proroctwa Jezusa. Jezus położył fundamenty pod Nowe Jeruzalem, do Jezusa będzie również należeć dokończenie jego budowy.

Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów...

czwartek, 14 grudnia 2006, har_magedon

Polecane wpisy

  • Lista wpisów:

    Skurwysyny diabły, w nocy z 28. 02. na 1.03. 2009 (wydawało mi się, że jest 26-27) napadliście na mój dom. Wygłądało to tak jak opisywał Profesor Jan Pająk. Jak

  • Arystofanes, Sokrates i Diotyma (cz.1a).

    Platon. Dialogi. (przekład Władysław Witwicki) Unia Wydawnicza „Verum”, Warszawa 2007. dostępne on-line:   http://www.katedra.uksw.edu.pl/plato

  • Arystofanes, Sokrates i Diotyma (cz.1b).

    [...] Kiedy Agaton skończył, wszyscy, powiada Arystodemos, zaczęli głośno objawiać zachwyt, że młody człowiek tak doskonale mówił, tak jak i jemu wypadało chwal

Komentarze
2006/12/14 11:11:29

Z Księgi Rodzaju (Rdz 3:1-24):
A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty: Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu? Niewiasta odpowiedziała wężowi: Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli. Wtedy rzekł wąż do niewiasty: Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło. Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł. A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski. Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu. Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: Gdzie jesteś? On odpowiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się. Rzekł Bóg: Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść? Mężczyzna odpowiedział: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: Dlaczego to uczyniłaś? Niewiasta odpowiedziała: Wąż mnie zwiódł i zjadłam. Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę. Do niewiasty powiedział: Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą. Do mężczyzny zaś Bóg rzekł: Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci rozkaz w słowach: Nie będziesz z niego jeść - przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz! Mężczyzna dał swej żonie imię Ewa, bo ona stała się matką wszystkich żyjących. Pan Bóg sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich.
Po czym Pan Bóg rzekł: Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki.
Dlatego Pan Bóg wydalił go z ogrodu Eden, aby uprawiał tę ziemię, z której został wzięty. Wygnawszy zaś człowieka, Bóg postawił przed ogrodem Eden cherubów i połyskujące ostrze miecza, aby strzec drogi do drzewa życia.

-
2006/12/14 11:12:13

Jan Kwaśniewski, Marek Chyliński „Dieta optymalna”, Wydawnictwo „WGP”, Warszawa 2000.
strona 100:

„Dlaczego bogowie obecnie nie chcą nam pomóc, a tylko obserwują naszą Ziemię? Nie chcą nam pomóc przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, obecnie nie mieliby z kim rozmawiać, ponieważ ludzie jeszcze nie uwolnili swoich umysłów ze skutków grzechu pierworodnego i nie nadają się do podjęcia dialogu z bogami i do zrozumienia ich. Po drugie – wiedzą, że ludzie sami potrafią rozwiązać ten problem w niedługim czasie i słusznie oczekują, wychodząc z założenia, że gatunek, który potrafi uwolnić się od skutków grzechu pierworodnego, będzie miał zupełnie inną pozycję w przyszłych kontaktach z bogami. Możemy być wdzięczni bogom za ich postawę w tej sprawie. Zrobili bardzo dużo, abyśmy sami stali się zdolni ten problem rozwiązać. Wiedzą, że wkrótce sami go rozwiążemy.”

-
2006/12/14 16:24:24

Z Księgi Zachariasza (Za 4:1-10):

Anioł, który mówił do mnie, zbudził mnie znowu, jak budzi się kogoś śpiącego. I zapytał mnie: Co widzisz? Odpowiedziałem: Widzę świecznik, cały ze złota, a u jego szczytu zbiornik, podtrzymujący siedem lamp, a każda lampa ma siedem palników. I dwie oliwki stoją, jedna z prawej strony, a druga z lewej strony zbiornika. Zapytałem anioła, który mówił do mnie: Co to wszystko znaczy, panie mój? Anioł, który do mnie mówił, odpowiedział: Nie wiesz, co to wszystko znaczy? Odrzekłem: Nie, panie mój? W odpowiedzi przemówił do mnie: Oto słowo Pańskie do Zorobabela:

Nie siła, nie moc, ale Duch mój [dokończy dzieła] - mówi Pan Zastępów.

Czymże ty jesteś, góro wysoka, dla Zorobabela? On położy kamień na szczycie, wśród radosnych okrzyków: Dzięki, dzięki za nią! Potem Pan skierował do mnie to słowo: Ręce Zorobabela położyły fundamenty tego domu i jego ręce go dokończą. Po tym poznacie, że Pan Zastępów posłał mnie do was. Bo któż by lekceważył chwilę skromnego początku, skoro z radością patrzą na pion ołowiany w ręku Zorobabela.

Siedem owych [lamp] to oczy Pana, które przypatrują się całej ziemi.

-
2006/12/18 19:34:37
Ostatnio miałam bardzo dziwny sen, rodem z filmów Lynch'a.

Był zwyczajny słoneczny dzień. Miasto, na jednej z ulic ksiegarnia. Byłam ciekawa co jest w środku. Wchodzę - pełno ksiażek na stołach, tłum ludzi. W pewnym momencie "właściciele" ksiegarni zamkneli wszystkie wyjścia, zniknęły drzwi i okna. Uwięziono nas w budynku, w ksiegarni, która od tej pory stała się ..dworcem.
"Jeśli będziecie spełniać nasze zachcianki wydostaniecie się stąd. Przejdziecie do wyższego piętra "dworca" ".
Właściciele byli coraz bardziej wymagajacy, pastwili się nad nami, kazali stać godzinami w wodzie itd. Po pewnym czasie przeszłam w nagrodę piętro wyżej. I co sie okazało? Że osobami wydajacymi rozkazy jesteśmy "my z przyszłości". Przez szklaną podłogę widziałam siebie piętro niżej. I to sobie wydawałam rozkazy. I tak przechodziłam coraz wyzej, nie mogac jednak wydostać się z tego dziwnego dworca. Pięter okazało się być tak dużo.. Postanowiłam uciec. Wsiąść do pierwszego pociągu i zwiać. Pod nieuwagę "właścicieli" wydostałam się jakoś z murów, siedziałam juz w wagonie, ale okazało się, ze pociąg nie miał "siły" by oddalic się od ksiegarni. Po prostu krążył niczym ziemia wokół słońca po orbicie - wyjeżdżałam z dworca i spowrotem wracałam do punktu wyjscia. Dworzec "przyciągał" pociąg spowrotem. Straszne. Wtedy coś, jakby wewnętrzny głos podpowiedział mi "musisz bardzo wierzyć, że sie wydostaniesz". Ponownie wsiadałam, zamykałam oczy, skupiałam się, "modliłam sie" powtarzając mantrę "wydostanę się stąd, wydostanę sie stąd". Miałam wrazenie, że właśnie moje myśli "przyspieszają" lokomotywę, dzięki nim potrafi przekroczyć barierę "dźwięku-rzeczywistosci", przegonić samą siebie, wyrwać sie z orbity. Po wielu próbach udało się.