Blog > Komentarze do wpisu
#9. We dnie i w nocy.

Lasciate ogni speranza, voi ch’entrate
(Porzućcie wszelką nadzieję,
wy, którzy tu wchodzicie)
Dante, Boska komedia.

Jest wolą Boga, aby Go poznawać, a nie ślepo wierzyć w Niego.

Dlatego też, istnieje ogromna różnica pomiędzy „wiarą”, wynikającą z własnych poszukiwań i dociekań, a „dawaniem wiary” w postaci bezkrytycznego przyjmowania „tego”, co sprzedają nam kupcy-czarownicy.

Każdy człowiek jest świadom, że w nieznanym mu dniu i godzinie przyjdzie po niego Złodziej. Bez względu na wyznawaną ideologię, filozofię, czy religię, niemal każdy ma przynajmniej iskierkę nadziei (owianą cieniem niepewności), że Tam po Drugiej Stronie „Coś” jest, że nie wszystko kończy się „tutaj”. Rozważając nad sensem życia układamy własne strategie, szacujemy własne szanse, zabiegamy o To, i o Owo.

Kto chce, może przyjąć, że „to” co nas „tam” spotyka jest niezależne od nas, że „tam” nie mamy już nic do powiedzenia, że jesteśmy skazani wyłącznie na łaskę „tego”, który na nas „tam” czeka. Możemy jednak próbować przewidzieć oraz rozważyć różne warianty i możliwości, a także zaplanować dla nich swoje własne reakcje. Jest to o tyle istotne, że wybieramy się „tam” ze świata, który ma „swojego Pana”. Nie zmienia to faktu, że idąc „tam” – przenosimy swoją „świadomość”, będącą pochodną wiary, ideologii oraz całego bagażu doczesnego życia.

Nie znamy mechanizmów działających na Tamtym Świecie, a „wydeptane ścieżki” mogą prowadzić do szerokich bram piekieł. Wydaje nam się oczywiste, że jedynym możliwym Bogiem, którego „tam” spotkamy, jest Bóg Najwyższy.

Jest prawdopodobne, że poniżej zamieszczone fragmenty nauki Jezusa stanowią instrukcję, jak zachować się „po tamtej stronie”:

Lecz mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie! (Łk 12:4-5)

Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują. Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. (Mt 7:13-15)

Źródłem informacji o „tamtym” świecie, których znaczenia nie należy lekceważyć, może być „reinkarnacja” oraz tzw. „doświadczenia przyśmiertne” (ang. NDE - near-death experiences; „śmierć kliniczna”). Tematyka ta nie jest przedmiotem badań naukowych w naszej, zachodniej kulturze. Brak jest zainteresowania tą tematyką ze strony władz, placówek badawczych, instytucji kościelnych, brak też wiarygodnych raportów na liczne doniesienia krążące w „drugim obiegu”. Z drugiej strony, w niektórych krajach (np. Indie, historia Santi Dewi) w celu zbadania przypadków reinkarnacji powołuje się specjalne komisje rządowe.

Szereg przypadków reinkarnacji przedstawiono na stronie:
http://www.nautilus.org.pl/subcategory.php?subcategoriesid=46
a w szczególności, interesująca jest historia Santi Dewi:
http://www.nautilus.org.pl/article.php?articlesid=581

O tym, że reinkarnacja nie musi być sprzeczna z religią chrześcijańską, zdają się przemawiać poniższe fragmenty Ewangelii:
W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwo Bożego. Nikodem powiedział do Niego: Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się? Jezus odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha. (Jn 3:3-8)

Mówił także do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże przychodzące w mocy. (Mr 9:1; patrz także Łk 9:27)

Cel i sens reinkarnacji jest nieznany. Wszyscy, którzy wierzą w reinkarnację, upatrują w niej szczególnego daru od Boga. W kontekście powyższych słów Jezusa, reinkarnacja nie wydaje się być ani nadzieją, ani celem naszego życia.

Reinkarnacja może być boską metodą odpuszczania grzechów, polegającą na ponownym odesłaniu „duszy” na ziemię z wyczyszczeniem wszystkich poprzednich „zasług” wobec ludzi i Boga.

Bardziej prawdopodobne jest, że reinkarnacja stanowi narzędzie dające ludziom „szansę” na uzupełnienie swoich „braków”:

Kto krzywdzi, niech jeszcze krzywdę wyrządzi, i plugawy niech się jeszcze splugawi, a sprawiedliwy niech jeszcze wypełni sprawiedliwość, a święty niechaj się jeszcze uświęci. (Ap 22:11).

Z drugiej strony, ten rodzaj „zmartwychwstania” z wyczyszczoną pamięcią może być przekleństwem ludzkości. Każdy, pozbawiony swoich wcześniejszych doświadczeń z „Bogiem”, zmuszony jest na nowo budować swoją wiarę (wiedzę o Bogu). Dlatego należy rozważyć, czy „reinkarnacja” nie jest manipulacją Szatana, poprzez „przepisanie” doświadczeń innej, uprzednio zmarłej osoby, na nowo narodzonego człowieka.

W ostatnich dniach natrafiłem na interesujący artykuł:
http://www.nautilus.org.pl/article.php?articlesid=362

który w moim przekonaniu potwierdza moje dotychczasowe wywody. Treść tego artykułu warto skonfrontować z zapisami Ewangelii wg św. Jana oraz Apokalipsy.

Nie są mi znane informacje, aby zeznania Benedict’a zostały sfingowane. Zakładam więc, że przedstawił to, czego rzeczywiście doświadczył.

Mellen-Thomas Benedict jest trudnym „partnerem” dla „światła”. Przed śmiercią zapoznał się z różnymi religiami, filozofiami: „Zacząłem czytać wszystko, co wpadło mi w ręce i zagłębiłem się w to, ponieważ nie chciałem, by spotkała mnie niespodzianka po drugiej stronie”. Nie jest jednak przekonany co do wyższości którejkolwiek religii, dlatego postanowił być nieufny w stosunku do tego, co go „tam” spotka: „W miarę jak zbliżałem się do Światła, wiedziałem intuicyjnie, że jeśli wejdę w nie, to umrę”.

„Światło” dwoi się i troi, aby „wstrzelić się” w światopogląd M-T Benedict’a, zarzuca mu wędkę w postaci: Jezusa, Buddy, Kriszny... Wynika z tego, że po „tamtej” stronie także można czynić „cuda”. W moim przekonaniu, Autor nie zorientował się, że tym pierwszym „Światłem” był Kłamca-Szatan. Niebezpieczeństwo tego „Światła” „w owczej skórze” polega na tym, że:

„Przyciąga do siebie - chcesz podejść do niego, tak jak podszedłbyś do idealnej matki lub ojca, by Cię przytulili”.

Odnoszę wrażenie, że w miarę przekazywania kolejnych „objawień” tamtego świata, Szatanowi udało się nadawać na falach rozumowania M-T Benedict’a, i dostosować się do jego wyobrażeń o Bogu. Uważam, że światopogląd, jaki został mu „sprzedany”, jest niekompletny i ograniczony jedynie do zasięgu „Pana Tego Świata”.

Warto zwrócić uwagę, że Autor rozróżnia Światło oraz Wielkie Światło:
Światło powiedziało mi, że to, czego wszyscy szukają, to, co daje im siłę, to miłość. To, co ich niszczy, to brak miłości. Wydawało mi się, że objawieniom pochodzącym od światła nie ma końca i wtedy zapytałem Je: "Czy to znaczy, że ludzkość zostanie zbawiona?". Wtedy, jakby w dźwięku trąby pośród deszczu spiralnych świateł, Wielkie Światło przemówiło: "Pamiętaj i nigdy o tym nie zapominaj; sami się zbawiacie, ocalacie i leczycie. Zawsze tak było. Zawsze tak będzie. Zostaliście stworzeni tak, byście mieli tę moc jeszcze zanim powstał świat".

Przypuszczam, że nastąpiła interwencja ze strony Najwyższego na niekończące się „objawienia” Światła. Musimy, jako ludzkość, poznać tę moc. Odpowiedź prawdopodobnie znajduje się po „tamtej” stronie. Słowa wypowiedziane przez Wielkie Światło są spójne ze słowami Jezusa:

Podobnie jak Ojciec ma życie w sobie, tak również dał Synowi: mieć życie w sobie samym. Przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. (Jn 5:26-27)

Powyżej cytowane słowa Wielkiego Światła oraz Jezusa uważam jako niezwykle istotne!!! Na zrozumienie znaczenia tych słów powinniśmy poświęcić wiele godzin, dni i lat...

Jezus wyraźnie mówił, że Jego Królestwo nie jest z tego świata, natomiast Królestwa (nieba), które odwiedza M-T Benedict są, w moim przekonaniu, Królestwami „Pana tego świata”.

M-T Benedict twierdzi, że uzyskał wyczerpujące odpowiedzi na własny zestaw pytań. Dla mnie zakres tego zestawu pytań jest zdecydowanie zbyt wąski. Pominięto tak podstawowe pytania, jak przyczyna, cel i sens ludzkiego cierpienia. Obawiam się, że M-T Benedict został omamiony przez Światło w „owczej skórze”. Nie podążył za głosem Wielkiego Światła, nie poprosił o rozwinięcie przedstawionego mu Prawa. Tym niemniej, M-T Benedict wykonał milowy krok na drodze poznawania „tamtej strony” i wszyscy ludzie powinni się zapoznać z jego doświadczeniem. M-T Benedict nie sprzedał swojej duszy dla żadnego „nieba”. To, co Autor nazywa „reinkarnacją”, w moim przekonaniu było zmartwychwstaniem. To było odesłanie po dalszą naukę...

Obawiam się, że póki „pierwsze niebo i pierwsza ziemia NIE przeminą” (patrz Ap 21:1), zawsze „po tamtej stronie” będzie czekał „Pan tego świata” – zawsze przygotowany i dostosowany do naszych wyobrażeń o Bogu, oferujący wszelkiego rodzaju „nieba”.

M-T Benedict odwiedził także „niebo” chrześcijan:
Zobaczyłem Niebo chrześcijan. Wyobrażamy sobie, że to piękne miejsce, w którym stoimy przed tronem Boga, oddając mu cześć po wsze czasy. Sprawdziłem. To nudy! Tylko to mamy robić? To dziecinne. (...) W Śmierci chodzi o Życie, a nie o Niebo.

Opis tego „nieba” wydaje się być spójny z zamieszczonymi poniżej wymownymi fragmentami Apokalipsy:

Czasy poprzedzające Nowe Jeruzalem:

Dlatego są przed tronem Boga i w Jego świątyni cześć Mu oddają we dnie i w nocy. (Ap 7:15)

A dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi i nie mają spoczynku we dnie i w nocy czciciele Bestii i jej obrazu, i ten, kto bierze znamię jej imienia. (Ap 14:11)

I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo oskarżyciel braci naszych został strącony, ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym. (Ap 12:10)

A diabła, który ich zwodzi, wrzucono do jeziora ognia i siarki, tam gdzie są Bestia i Fałszywy Prorok. I będą cierpieć katusze we dnie i w nocy na wieki wieków. (Ap 20:10)

Czasy Nowego Jeruzalem:

I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I Miasto Święte - Jeruzalem Nowe (...) i będą oni jego ludem, a On będzie Bogiem z nimi. (Ap 21:1-3)

A świątyni w nim nie dojrzałem: bo jego świątynią jest Pan, Bóg wszechmogący oraz Baranek. I Miastu nie trzeba słońca ni księżyca, by mu świeciły, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą - Baranek. I w jego świetle będą chodziły narody, i wniosą do niego królowie ziemi swój przepych. I za dnia bramy jego nie będą zamknięte: bo już nie będzie tam nocy. (Ap 21:22-25)

P.S.
Warto zapoznać się, również krytycznie, z przypadkiem Howard’a Storm’a: http://karrlk.webpark.pl/index.html

czwartek, 27 lipca 2006, har_magedon

Polecane wpisy

  • Lista wpisów:

    Skurwysyny diabły, w nocy z 28. 02. na 1.03. 2009 (wydawało mi się, że jest 26-27) napadliście na mój dom. Wygłądało to tak jak opisywał Profesor Jan Pająk. Jak

  • Arystofanes, Sokrates i Diotyma (cz.1a).

    Platon. Dialogi. (przekład Władysław Witwicki) Unia Wydawnicza „Verum”, Warszawa 2007. dostępne on-line:   http://www.katedra.uksw.edu.pl/plato

  • Arystofanes, Sokrates i Diotyma (cz.1b).

    [...] Kiedy Agaton skończył, wszyscy, powiada Arystodemos, zaczęli głośno objawiać zachwyt, że młody człowiek tak doskonale mówił, tak jak i jemu wypadało chwal

Komentarze
2006/08/16 00:39:21
Dobre....
-
uforem
2006/08/29 16:27:17
Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują. Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. (Mt 7:13-15)
Te słowa są warte wykorzystania w moim filmie MAPA www.uforem.com . Szeroka brama spodków NIEMCY - WŁOCHY jest zła , a dobra droga zaznaczona przez słowo ED i drzwi REM
-
2006/09/06 12:44:13
"Światło powiedziało mi, że to, czego wszyscy szukają, to, co daje im siłę, to miłość. To, co ich niszczy, to brak miłości." - brzmi jak cyniczny chichot.

Miłość, podobnie jak pieniądze, sława, zdrowie NIE SĄ wartością; coś co jest zależne od parametrów fizycznych, a więc do cna ziemskie, "z tego świata" - nie może być jakąkolwiek wartością. "Światło" równie dobrze mogłoby przybrać szaty Billa Gatesa i powiedzieć "..to czego wszyscy szukają, to, co daje im siłę to kasa. To co ich niszczy, to brak kasy".

To takie sielankowe, "amerykańskie" niczym obrazki, na których lew siedzi obok obsypanej diamentami pani. Tak, miłość, pragnienie miłości (egoizm, instynkt stadny) przywabia dusze niczym ćmy do żarówki. Światło-tuba wsysa dusze spowrotem do "tego świata", wpycha naiwnych w kolejne inkarnacje. Taki cykl hodowli trzody. By znów czerpać energię po raz enty z ludzkiego cierpienia.
Jedyne, czego musimy nauczyć się tu na ziemskim padole, jest umiejętność życia BEZ MIŁOŚCI. Popatrzmy na bezdomnych, poniżanych, w obszarpanych ubraniach; na ludzi na wózkach inwalidzkich. Pomyślimy :"tak ich nam szkoda, może nie znajdą miłości, a bez tego się umiera, oj tak" Ale czy właśnie oni nie przechodza przez najwęższą bramę?